"Solidarność" i Castorama stawiają ultimatum ws. zwolnionych za posty. "Jesteśmy objęci ochroną"

Po protestach pracowniczych 25 listopada rozpoczęły się rozmowy NSZZ "Solidarność" z Castoramą. Chodzi o związkowców zwolnionych z pracy w popularnej sieci. Powodem zwolnienia miały być wpisy działaczy w mediach społecznościowych dotyczące warunków pracowniczych panujących w sklepach sieci Castorama.

Akcja protestacyjna zorganizowana przez związkowców "Solidarności" w Castoramie jest reakcją na zwolnienie dziewięciu członków komisji zakładowej działającej w strukturach "sieciówki". Jak podają działacze, "zarząd Castorama Polska bezprawnie zwolnił 9 członków Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” za wpisy na portalach społecznościowych informujące o łamaniu przepisów BHP i warunków pracy w sklepach". Działacze domagają się natychmiastowego przywrócenia zwolnionych do pracy oraz wyciągnięcia konsekwencji dyscyplinarnych "wobec osób, które dopuściły się bezprawnych działań antyzwiązkowych".

Jest taki czas, że trzeba się wziąć w troki i przyjechać w takie miejsce jak Warszawa. Może w innych okolicznościach byłoby miło. Nie jest miło i będzie jeszcze bardziej niemiło! Kochani, na Podbeskidziu nie zdążyliśmy założyć organizacji związkowej. Dzisiaj tradycyjnie miał być u nas Zarząd Regionu. Obecnie Zarząd Regionu jest tu, bo tu jest potrzeba być jako Solidarność, z tymi którzy są traktowani w taki sposób, jak w tej chwili w Castoramie

- wołali związkowcy pod jednym z warszawskich sklepów sieci Castorama, gdzie zgromadziło się ok. tysiąca protestujących.

>>> Czy czterodniowy tydzień pracy ma sens? Sprawdź, co mówią eksperci

Zobacz wideo

Rozmowy związkowców z Castoramą zakończyły się

25 listopada o godz. 13:00 rozpoczęły się rozmowy między związkowcami a przedstawicielami sieci Castorama. Jak powiedział Tadeusz Majchrowski, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", związkowcy i Castorama przedstawili swoje argumenty. "W tej chwili poprosili o czas, żeby mogli między sobą się porozumieć. Myśmy powiedzieli, że nie wchodzi w grę jakiekolwiek wznowienie dialogu jeśli nie zostaną przywróceni do pracy koledzy, którzy zostali zwolnieni" - dodał Tadeusz Majchrowicz.

Stanowisko działaczy jest jednoznaczne. "Jako związkowcy jesteśmy objęci ochroną prawną. Tymczasem pracownika się wyrzuca, a państwo nie stoi za nim w obronie. To nie do pomyślenia, żeby tak zrobiono w Niemczech czy we Francji, a w Polsce pozwala się na to, by zagraniczne korporacje w ten sposób działały" - podkreślił obecny podczas protestów Waldemar Krenc, przewodniczący NSZZ "Solidarność" Region Ziemia Łódzka.