Prąd może zdrożeć o 40 proc. Rząd uspokaja, ale nad zamrożeniem cen nie pracuje

Ceny prądu w górę o 5-7 czy 20-40 proc.? Na dosłownie cztery tygodnie przed końcem roku Polacy wciąż nie wiedzą, o ile wyższe rachunki będą płacić od stycznia. Rząd uspokaja, że ewentualne podwyżki nie będą drastyczne, ale jednocześnie nie pracuje nad przepisami zamrażającymi ceny.
Zobacz wideo

W poniedziałkowej Porannej Rozmowie Gazeta.pl Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju, przyznała, że w przyszłym roku ceny prądu dla gospodarstw domowych mogą wzrosnąć. Oceniła jednak, że skala podwyżek będzie niewielka - wyniesie od 5 do 7 proc.

Ministra Emilewicz potwierdziła też, że rząd nie pracuje nad ustawą, która ceny energii miałaby "zamrozić". Tak stało się w zeszłym roku - przyjęte pod koniec grudnia 2018 r. przepisy sprawiły, że przeciętny Kowalski wyższych kosztów wytwarzania i dostarczania energii w zasadzie nie odczuł.

Rząd nie pracuje nad zamrożeniem cen prądu, a spółki energetyczne chcą nawet 40 proc. więcej

Tymczasem spółki energetyczne domagają się, by ceny prądu dla gospodarstw domowych wzrosły o 20-40 proc. - dowiedział się nieoficjalnie "Dziennik Gazeta Prawna". Wnioski w tej sprawie trafiły do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. To ta instytucja zatwierdza taryfy dla odbiorców indywidualnych.

Prezes URE zwrócił się do dostawców energii z wnioskiem o uzupełnienie informacji, co wszyscy mieli uczynić. Formalności mieli też dopełnić dystrybutorzy prądu, którzy także mają bezpośredni wpływ na ostateczną sumę widniejącą na rachunku za prąd.

Nowy minister zapowiada rozmowy. Przepisów brak

Istnieje więc szansa, że nowe taryfy zostaną zatwierdzone do 17 grudnia i wejdą w życie - zgodnie z oczekiwaniami - od stycznia 2020 r. Warto przypomnieć, że prezes Urzędu Regulacji Energetyki stwierdził niedawno, iż zamrożenie cen prądu "nie leży w jego kompetencji". Czy to oznacza, że nie będzie interweniował w sprawie podwyżek? Tego nie wiemy.

Spółki energetyczne znajdują się obecnie pod nadzorem Jacka Sasina, który w nowo utworzonym resorcie zajmuje się wszystkimi państwowymi spółkami. Czy przekona on prezesów firm energetycznych, by nie domagali się podwyżek wynikających ze wzrostu kosztów? Jak wyższe wydatki miałyby być zrekompensowane wytwórcom energii? W budżecie na ten temat nie ma ani zdania.

Czytaj też: Mateusz Morawiecki obiecał, że ceny prądu nie wzrosną. Nie wyszło. Niektórzy zapłacą o 100 tys. więcej

Sasin przed nieco ponad tygodniem zapowiadał, że "będzie prowadził rozmowy" w tym temacie. Zapewniał też, że nie będzie żadnych podwyżek. Na cztery tygodnie przed końcem roku nikt jednak nie wie jakie będą ostateczne ustalenia i czy ceny prądu wzrosną o kilka, kilkadziesiąt procent czy w ogóle.

Więcej o: