Bez trzęsienia ziemi w państwowych spółkach? Sasin "nie zamierza rezygnować z kompetencji"

Jacek Sasin, który objął nadzorem większość państwowych spółek, zapowiada, że nie przewiduje kadrowego trzęsienia ziemi. Zapewnia jednocześnie, że zmiany nastąpią tam, gdzie zarządzanie nie będzie efektywne.

Jacek Sasin, minister nadzorujący kilkaset państwowych spółek, w wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Sieci" wyjaśnił w jaki sposób zamierza nadzorować firmy warte łącznie 100 mld zł. Jak już pisaliśmy pod skrzydłami nowego superministra aktywów państwowych znajdą się zarówno tacy giganci jak PKN Orlen, jak i KGHM, PZU czy też Tauron, Lotos, Energa, Enea, Poczta Polska.

>>> Zobacz także: Zbliżające się święta mogą być najdroższymi od dziesięciu lat. Ceny żywności szybują

Zobacz wideo

Czy gigantów czeka kadrowa rewolucja?

Minister ma możliwość wpływania na decyzje spółek poprzez swoich przedstawicieli - chociażby w radzie nadzorczej. Wpływa także na to, jak wyglądają zarządy. W żadnym wypadku nie mam zamiaru z tych kompetencji rezygnować. I zamierzam stosować je tam, gdzie stwierdzę, że zarządzanie nie jest tak efektywne, jak być powinno.

- stwierdził Sasin i dodał:

Nie jest moją intencją masowa wymiana szefów spółek. Żadnej rewolucji personalnej nie przewiduję. Nie wykluczam jednak, że zmiany w najważniejszych spółkach nastąpią.

Zmiana na szczytach Pekao to "suwerenna decyzja"

W wywiadzie Sasin wyjaśnił też kwestię odejścia Michała Kurpińskiego ze stanowiska prezesa Banku Pekao SA. Przez część komentatorów zostało to odebrane jako osłabienie pozycji Zbigniewa Ziobry, szefa Solidarnej Polski.

W żadnym wypadku odejścia prezesa Kurpińskiego nie należy traktować jako odbieranie komukolwiek wpływów. To była jego suwerenna decyzja.

- stwierdził. Dodał, że państwowymi firmami muszą zarządzać profesjonaliści, ale polityki nie uda się uniknąć.

Dalsza repolonizacja możliwa. "To nie jest nacjonalizacja"

Sasin podkreślił też, że jego zdaniem wyborcy uznali, że rząd może "kontynuować wzmacnianie majątku państwowego". - Będziemy się też starali odzyskiwać spółki, które są ważne z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa jako państwa - ocenił Sasin. 

Czytaj też: Prezes Obajtek na zakupach, czyli Orlen połyka Energę. Budżet też się nakarmi."Sięganie po pieniądze"

Wyjaśnił też, że przejmowanie kontroli nad spółkami przez państwo nie jest nacjonalizacją. - My nie walczymy z prywatnym biznesem. Tam, gdzie państwo ma swoją władzę w gospodarce,  swoje udziały w firmach, staramy się to wykorzystać - stwierdził.