Nie łudźmy się. Brexit jest pewny. Boris Johnson zamknie za sobą drzwi lub je zatrzaśnie

Oficjalne wyniki spływające z Wielkiej Brytanii potwierdzają to, co w czwartek pokazały sondaże exit poll. Partia Konserwatywna zmiażdżyła opozycję i będzie mieć w Izbie Gmin samodzielną większość. Oznacza to, że 31 tycznia 2020 roku Brytyjczycy opuszczą UE.
Zobacz wideo

Zwycięstwo torysów w przedterminowych wyborach parlamentarnych było niemal pewne jeszcze przed ich rozpoczęciem. Dla Borisa Johnsona liczyło się jednak nie zwycięstwo, ale jego skala. Bez solidnej większości Izba Gmin znalazłaby się w impasie, a wizja brexitu znów mogłaby się znacząco oddalić.

Oficjalne wyniki wyborów pokazują, że "BoJo"  dopiął swego. Po przeliczeniu głosów z niemalże wszystkich okręgów (642 z 650) wiemy już, że Partia Konserwatywna zdobyła co najmniej 359 mandatów, co w tym momencie daje jej 66 mandatów przewagi nad laburzystami w Izbie Gmin. 

Co dalej z brexitem?

Tak wysokie zwycięstwo Partii Konserwatywnej oznacza, że los brexitu spoczywa dziś niemal w całości w rękach Borisa Johnsona. Przypomnijmy, że zgodnie z ostatnimi ustaleniami Wielka Brytania ma opuścić Unię Europejską do 31 stycznia 2020 roku - z umową lub bez.

Co ważne, Boris Johnson zdobył w czwartek nie tylko gigantyczny mandat w kraju (jego partia uzyskała najlepszy wynik od czasów Margaret Thatcher), ale zyskuje też znacznie silniejszą pozycję w negocjacjach z Brukselą. Co w tej sytuacji zrobi "BoJo"? Istnieją dwa scenariusze.

Pierwszy z nich zakłada przyjęcie wynegocjowanej przez premiera "umowy rozwodowej" z Unią Europejską. Przy tak dużej przewadze w Izbie Gmin Johnson nie będzie miał z tym problemu. W przeciwieństwie do swojej poprzedniczki Theresy May, której ta sztuka nie udała się trzykrotnie. 

Drugi scenariusz zakłada, że Boris Johnson spróbuje ugrać w Brukseli jeszcze więcej. Być może będzie chciał renegocjować porozumienie, a w przypadku jego fiaska doprowadzi do wyjścia ze wspólnoty, ale bez umowy. To mniej prawdopodobny scenariusz, jednak wcale nie wykluczony.

Jedno jest pewne. Jeśli ktoś nadal żywił nadzieje, że operacja brexit zostanie zatrzymana, to najwyższa pora je porzucić. Brexit nastąpi. 31 stycznia 2020 roku Boris Johnson zrobi to, co w kampanii wyborczej obiecał swoim wyborcom. Doprowadzi sprawę do końca.

Pytanie brzmi, czy "BoJo" delikatnie zamknie za sobą drzwi, czy po prostu je zatrzaśnie.