Boris Johnson zbojkotuje forum w Davos. Nie chce "pić szampana z miliarderami". Brexit priorytetem

Boris Johnson miał zakazać swoim ministrom udziału w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Premier Wielkiej Brytanii chce w ten sposób umocnić zaufanie klasy pracującej, a rząd ma się skupić na priorytetach, przede wszystkim na "dowiezieniu" brexitu 31 stycznia.
Zobacz wideo

Brexit ma się formalnie zacząć 31 stycznia 2020 roku. Kilka dni wcześniej, od 21 do 24 stycznia, w szwajcarskim Davos odbędzie się Światowe Forum Ekonomiczne, na którym co roku spotyka się około 3000 polityków i biznesmenów, a także celebrytów. Na Forum zwykle pojawiali się też przedstawiciele Wielkiej Brytanii. Nie tym razem.

Boris Johnson zakazuje ministrom wyjazdu do Davos

Brytyjski premier miał zakazać swoim ministrom udziału w tegorocznym Forum Ekonomicznym w Davos. Według doniesień brytyjskiej prasy, Boris Johnson chce, by jego rząd skupił się teraz na tym, co jest ważne dla Brytyjczyków. Zresztą, od wygranych wyborów parlamentarnych zapowiada, że jego rząd będzie "rządem ludowym".

"Skupiamy się na dowożeniu obietnic ludziom, a nie piciu szampana z miliarderami" - mówi źródło z Downing Street, które cytuje m.in. "Politico". Partia Konserwatywna ma w ten sposób niejako odciąć się od światowej elity i wzmocnić swoją pozycję wśród wyborców z klasy pracującej. Wśród tych obietnic złożonych Brytyjczykom jest przede wszystkim ta dotycząca wyjścia z Unii Europejskiej. "The Guardian" podkreśla, że rząd kładzie teraz główny nacisk na doprowadzeniu do formalnego brexitu z końcem stycznia oraz zadbaniu o Narodowy Fundusz Zdrowia (NHS). "To jest to, co obiecaliśmy, nie Davos" - mówi źródło gazety.

Brexit znów straszy

Boris Johnson wydaje się być bardzo stanowczy w realizowaniu brexitu. To na początku tygodnia mogło wystraszyć tych, którzy liczyli na nieco łagodniejsze podejście do procesu i na przykład wyraźne odcięcie się od zwolenników tak zwanego twardego brexitu - wyjścia z UE bez umowy. Tymczasem we wtorek okazało się, że to ryzyko nie do końca zniknęło. Dotyczy bardzo ważnego aspektu przyszłej współpracy między Wielką Brytanią a krajami unijnymi - relacji handlowych. Mają one zostać ustalone w tak zwanym okresie przejściowym, który ma zacząć się po 31 stycznia i formalnie zakończyć 31 grudnia 2020 roku.

Negocjowanie umów handlowych jest skomplikowane i zwykle długotrwałe - 11 miesięcy może nie wystarczyć (a UE chce zacząć te rozmowy w marcu, co daje jeszcze mniej czasu). Można było podejrzewać, że Wielka Brytania ten termin będzie wydłużała, co przecież kilka razy robiła z terminem samego oficjalnego brexitu. We wtorek pojawiła się informacja, że Boris Johnson chce wpisania terminu okresu przejściowego do brytyjskiego prawa, co zakazywałoby mu wnioskowania o przedłużenie.

W związku z tym pojawiły się obawy, że Brytyjczycy nie zdążą na czas ustalić relacji handlowych z krajami UE i od 1 stycznia 2021 będą one opierać się na zasadach Światowej Organizacji Handlu, a nie ściślejszej współpracy, która może zakładać korzystniejsze dla obu stron warunki. To wywołało silną przecenę funta. W środę rano kurs funta zachowywał się już stabilnie, ale też nie odrabiał wyraźnie wtorkowych strat. Wobec złotego notowania są na granicy 5 zł.