>>> Zobacz także: Rząd twierdzi, że chodzi mu o zdrowie Polaków. Podatek od cukru przyniesie budżetowi całkiem spore pieniądze
Frankowicze muszą liczyć się z przesunięciem w czasie rozstrzygnięć swoich procesów z bankami. W skrajnym przypadku nawet o 1,5 roku. Wszystko przez decyzję Sądu Okręgowego w Gdańsku, który postanowił skierować do TSUE pięć pytań prejudycjalnych - donosi "Dziennik Gazeta Prawna".
Wśród nich pojawiają się kwestie m.in. aneksu do umowy kredytowej, która "niweczy niedozwolone postępowanie umowne" oraz konieczność informowania kredytobiorców o ryzyku pozwania ze strony banku (za korzystanie latami z kapitału).
Zdaniem części ekspertów istnieje ryzyko, że pomimo zeszłorocznego wyroku, który wydał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zadanie kolejnych pytań prejudycjalnych może doprowadzić do odraczania procesów.
Pytania sprawiają wrażenie przygotowanych przez bankowych prawników. Celem jest spowolnienie rozpatrywania spraw w sądach
- ocenia w rozmowie z "DGP" Dr Jacek Czabański, adwokat prowadzący kancelarię obsługującą frankowiczów.
Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich, cytowany przez "Rzeczpospolitą" stwierdza z kolei, że "to nie bank ani jego prawnicy składają takie pytania, ale sąd".
Czytaj też: Frankowicze mogą bać się banków mniej? Przełomowe stanowisko ws. korzystania z kapitału
Przypomnijmy, że w październiku zeszłego roku frankowicze doczekali się ważnego rozstrzygnięcia, które może mieć znaczący wpływ na wynik sporu z bankami. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł bowiem, że można unieważnić całą umowę kredytu hipotecznego np. we frankach, jeśli zawiera niedozwolone klauzule.
Zapytanie do TSUE dotyczyło sprawy państwa Dziubaków. Zaciągnęli oni w Raiffeisen Banku 40-letni kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego w listopadzie 2008 r. Okazało się jednak, że klauzula indeksacyjna w ich kredycie - mówiąca o tym, skąd bank bierze kurs do przeliczania salda kredytu i poszczególnych rat - ma charakter niedozwolony.
Na początku stycznia Sąd Okręgowy w Warszawie ogłosił, że umowa Dziubaków z bankiem jest nieważna. Strony mają teraz "zwrócić sobie to, co sobie nawzajem zapłaciły". Ponadto zniesiona zostanie hipoteka na nieruchomości.
Styczniowy wyrok sądu procesu jednak nie kończy. Po pierwsze sprawa trafi teraz do drugiej instancji, po drugie zaś państwo Dziubakowie też muszą liczyć się z roszczeniem.
Związek Banków Polskich komentując orzeczenie TSUE ws. frankowiczów, stwierdził, że bankom przysługuje prawo do pozwania klientów za "korzystanie z kapitału".
Ze stanowiskiem ZBP nie zgodził się Rzecznik Finansowy, państwowy urząd, którego zadaniem jest m.in. reprezentowanie interesów kredytobiorców i ubezpieczonych. Zdaniem urzędu banki nie mogą domagać się, by frankowicze płacili tzw. opłatę za korzystanie z kapitału w sytuacji, gdy sąd uzna umowę za nieważną ze względu na niedozwolone klauzule. Bank zyskałby bowiem w takiej sytuacji więcej na opłacie za korzystanie z kapitału niż z samego kredytu
W sądach w całej Polsce toczy się obecnie ponad 16 tys. postępowań pomiędzy bankami a frankowiczami i kredytobiorcami, którzy zaciągnęli zobowiązania w innej walucie. Dziś za wcześnie jest stwierdzić, która ze stron częściej będzie wygrywać. Według ekspertów wyrok TSUE może jednak oznaczać dla banków koszty sięgające od 20 do nawet 80 mld zł.