500 plus zmieni się w 600 plus? Tajemnicza wypowiedź ministra. "Trzeba być cierpliwym"

Jest szansa na to, że program 500 plus zostanie w bliżej nie znanej przyszłości zmieniony. Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej o szczegółach mówić nie chce, stwierdza jednak, że podwyżki świadczenia nie można wykluczyć.

>>> Zobacz także: Samochody hybrydowe stały się właśnie tańsze. Można zyskać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych

Zobacz wideo

500 plus, jeden z najważniejszych programów rządu, może się wkrótce zmienić. Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej w rozmowie z "Super Expressem" pozostał tajemniczy. Pytany o to, czy 500 plus zmieni się w 600 plus udzielił odpowiedzi, którą można odczytać jednak jako sugestię zwiększenia świadczenia.

Jeśli chodzi o możliwość wyższych środków w budżecie na 500 plus, to nie można tego wykluczyć. Trzeba być cierpliwym

- powiedział Stanisław Szwed cytowany przez Radio ZET.

Inflacja "zjada" pieniądze Polaków. 500 plus wyniesie realnie 440 zł?

Dziennik spytał o komentarz ekonomistę Marka Zubera. A ten przyznał, że "500 złotych to już nie jest to samo co było w 2016 roku", kiedy program wprowadzano.

Powodów tej sytuacji jest wiele, najbardziej oczywisty, który się nasuwa to inflacja. Jak wyliczył Mikołaj Fidziński z Next Gazeta.pl gdyby dziś rząd postanowił, że chce, aby beneficjenci 500 plus nie odczuwali wzrostu cen od kwietnia 2016 r. - a więc aby (bazując na głównym wskaźniku inflacji) dzisiejsze świadczenie było realnie warte tyle samo, co 500 zł niespełna cztery lata temu - należałoby podnieść kwotę świadczenia do ok. 539 zł.

Czytaj też: 500 plus. Ułatwienie w programie w 2020 roku. Do kiedy wniosek na pierwsze dziecko?

Jeśli jednak pod uwagę wziąć dłuższą perspektywę czasową to okaże się - w oparciu o dane NBP - że na koniec 2021 r. 500 plus z początków tego programu będzie warte "tylko" 440 zł.

Zrównoważony budżet może tego nie wytrzymać

Wizja podniesienia jednego z najważniejszych w Polsce świadczeń wydaje się kusząca, pamiętać trzeba jednak o tym, że wyższy wydatek musiałby znaleźć pokrycie w budżecie. A koszty programu w tym roku wzrosły. Po objęciu świadczeniem pierwszego dziecka kosztuje on już 41,2 mld zł. Względem roku 2019 wzrost wydatków jest spory - wynosi 9 mld zł.

Dochody budżetu państwa w 2020 r. mają wynieść ok. 435,3 mld zł, dokładnie tyle samo, co wydatki. Przynajmniej na papierze wszystko się więc bilansuje. Ta finansowa konstrukcja utrzymuje się jednak wyłącznie dzięki sztuczkom księgowym. Takim jak pożyczanie pieniędzy na trzynaste emerytury z ZUS. Rząd wykorzystując środki z funduszy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych może liczący ok. 10 mld zł wydatek ukryć. Podobnych zabiegów rząd zastosował jednak więcej, a prawdziwy deficyt może być zatem jeszcze większy.