Koronawirus. To był najgorszy tydzień na giełdach od 2008 roku. Rośnie ryzyko globalnego kryzysu

Marcin Kaczmarczyk
Najważniejsze giełdy świata zanotowały w minionym tygodniu spektakularne spadki. To, oraz najnowsze dane o aktywności chińskiej gospodarki, może wróżyć nadejście światowego kryzysu.

Koronawirus mocno wystraszył giełdowych inwestorów. Główne amerykańskie indeksy giełdowe, Dow Jones i S&P 500, zanotowały największe tygodniowe spadki od października 2008 roku, a więc od czasów początku ostatniego dużego globalnego kryzysu gospodarczego.

Potężne spadki na giełdach

Dow w tydzień stracił 12,4 proc. Notowania indeksu S&P 500 obniżyły się natomiast od poniedziałku do piątku o 11,5 proc., przez co rynkowa wartość powiązanych z nim spółek zmniejszyła się od 19 lutego o 3,6 bln dol.

Nasza giełda, coraz słabsza i wstrząsana od dawna aferami (GetBack) lub zaskakującymi decyzjami polityków (jak blokowanie wydobycia w najlepszej polskiej kopalni Bogdanka w celu stworzenia dodatkowego miejsca na rynku dla węgla z drogich i mocno wyeksploatowanych śląskich kopalń), również przeżywała w ostatnim tygodniu trudne chwile. WIG20 stracił 15,3 proc., WIG 14,19 proc.

Mocno tanieje również ropa naftowa, której notowania są ważnym wskaźnikiem aktywności globalnej gospodarki. W ubiegłym tygodniu ceny amerykańskiej ropy WTI obniżyły się o ponad 16 proc., a notowanej w Londynie ropy Brent o ponad 15 proc.

Zobacz wideo Czarny scenariusz rozwoju koronawirusa. Czego boją się inwestorzy?

Koronawirus zatrzymał chińską gospodarkę

Pod koniec tygodnia bardzo ponure wiadomości napłynęły z Chin. Indeksy PMI, mówiące o aktywności w chińskiej gospodarce i zarazem sugerujące, co za chwilę może się w niej zdarzyć, zanotowały największe jednomiesięczne spadki w swojej historii.

- Odczyty za luty nie pozostawiają w zasadzie złudzeń w zakresie konsekwencji związanych z koronawirusem. PMI dla przemysłu to 35,7 (oczekiwano 46), natomiast w usługach jest to 29,6 przy szacunkach 51,4. Co ważne, są to dane sporządzone przez Chińską Federację Logistyki i Zaopatrzenia (czyli traktujemy je z przymrużeniem oka). Można tylko spekulować, ile wyniosłyby ich Markit'owe [przygotowywane przez niezależną firmę IMS Markit, która liczy także PMI dla Polski - red] odpowiedniki. Tak słabych odczytów nie było nawet w trakcie załamania W 2008 - napisał Tomasz Gessner z EFIX Dom Maklerski, cytowany w sobotę na portalu Stooq.pl. 

Kamyk, który może wywołać lawinę

Potężne spadki na giełdzie zwykle zwiastują duże trudności w całej gospodarce. Mówiąc prościej, nadejście poważnego globalnego kryzysu jest niewykluczone.

- Epidemia koronawirusa spowodowała, że na rynkach zapanował strach i wykazała, że ostatnie lata hossy opierały się na bardzo słabych fundamentach - pisze w nowym rynkowym komentarzu Kim Fournais, dyrektor generalny Saxo Banku.

Przypomina przy tym artykuł w "Financial Times" sprzed kilku dni znanego ekonomisty Nouriela Roubiniego. Roubini uważa, że koronawirus może stanowić kamyk, który - w połączeniu z wieloma innymi, od dawna ignorowanymi problemami - może wywołać istną lawinę.

Jakie to problemy? - Ujemne stopy procentowe przyczyniają się do zmiany przepływów kapitałowych i podwyższają ryzyko. W niektórych krajach za utrzymywanie oszczędności trzeba płacić, a za zaciąganie kredytów otrzymuje się premię. W efekcie naturalne, zdrowe i racjonalne zachęty finansowe stają się czymś niebezpiecznym - karą za optymalne zachowanie i nagrodą za podejmowanie nadmiernego ryzyka - tłumaczy Kim Fournais i pyta co na przykład w związku z tym mają zrobić ze swoimi oszczędnościami klienci banków, kiedy ich środki co roku tracą na wartości. Wiele osób kupuje mieszkania, domy, akcje i obligacje, które wszystkie odnotowują historycznie długą hossę.

- Co stanie się w dniu, w którym ta "piramida finansowa" legnie w gruzach? Co się wydarzy, kiedy inwestorzy zechcą pozbyć się instrumentów dłużnych, na które de facto udzielili pożyczki na trzydzieści lat bez jakiegokolwiek oprocentowania? Co będzie, kiedy rynek uświadomi sobie, że w zasadzie bezpłatne pożyczanie pieniędzy osobom, które mogą ich nie oddać, to zły pomysł? - pyta retorycznie Kim Fournais i swój komentarz kończy uwagą, że społeczności wspólnie muszą podjąć odważne, długoterminowe decyzje, aby wzmocnić produktywność i wesprzeć wzrost. Do tego, jego zdaniem, potrzeba odważnych i ambitnych polityków.

Podsumowując, znowu nadchodzą niezwykle ciekawe czasy.

Więcej o: