Bogaci w Polsce muszą zapłacić nowy podatek. Danina solidarnościowa również dla wynajmujących mieszkania

Danina solidarnościowa jest nowym obowiązkiem podatkowym. 4 proc. trzeba odprowadzić od przychodów przekraczających milion złotych. Czy jednak pieniądze uzyskane np. ze sprzedaży domu lub mieszkania wliczają się do progu? Sprawą zajęła się "Rzeczpospolita".

Do końca kwietnia mija termin zapłaty nowego podatku wprowadzonego przez PiS (w tym roku trzeba rozliczyć się z niego po raz pierwszy). Danina solidarnościowa, w wysokości 4 proc. od dochodu przekraczającego kwotę 1 mln zł, będzie musiała zostać wniesiona zarówno przez zatrudnionych na etacie jak i umowie cywilnoprawnej. Obowiązku nie unikną też przedsiębiorcy, a nawet wynajmujący mieszkania i sprzedający papiery wartościowe - podaje "Rzeczpospolita".

Zobacz wideo Koronawirus bije w gospodarkę i turystykę. Może zepsuć wakacje i wyhamować gospodarkę. Zobacz najnowszy odcinek programu 'Studio Biznes'

Danina solidarnościowa z wyjątkami

Dziennik zauważa, że nowego podatku część osób uniknie. Po pierwsze, nie trzeba go płacić od dochodów z działalności innowacyjnej. Chodzi przede wszystkim o informatyków, ale i tych, którzy opracowują wzory przemysłowe i produkty lecznicze.

Także osoby, które sprzedają drogie nieruchomości - działki, domy, mieszkania, przychodu uzyskanego z tego tytułu do progu miliona złotych nie zaliczają. Chodzi o sytuacje, w których taka transakcja nie jest elementem działalności gospodarczej. 

Jeśli jednak jest - i dochody pochodzą np. z wynajmowania mieszkań - danina jest obowiązkowa.

Danina solidarnościowa już nie tylko na niepełnosprawnych

Ustawa nakładająca na najbogatszych obowiązek odprowadzania nowego podatku została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę w roku 2018 (weszła w życie od stycznia 2019 r.). Na jej podstawie utworzono  Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Danina została bowiem wprowadzona jako efekt protestu osób z niepełnosprawnościami.

Czytaj też: Trzynasta emerytura z Funduszu Solidarnościowego. Sejm odrzucił poprawki Senatu

W zeszłym roku PiS zmienił nazwę i zakres działania funduszu. Dziś nazywa się on Funduszem Solidarnościowym. Potrzeby niepełnosprawnych są jednym z wielu celów, które realizuje - zajmuje się też "trzynastkami" dla emerytów i zasiłkami pogrzebowymi.

Przychody z daniny solidarnościowej, wedle założeń rządu, mają wynieść 1,15 mld zł. Fundusz Solidarnościowy ma jednak inne źródła finansowania - trafia do niego 0,15 proc. z Funduszu Pracy, co daje ok. 650 mln zł. Realizacja wypłat trzynastych emerytur znacząco przekracza te wpływy, dlatego rząd postanowił, że na ten cel zaciągnie pożyczkę w funduszu ZUS, którą spłacać będzie przez 10 lat - od roku 2023.