Koronawirus. Oblężenie internetowych sklepów. Polacy robią zapasy, unikają tradycyjnych zakupów

Koronawirus działa na wyobraźnię Polaków. Coraz więcej osób decyduje się bowiem na zakupy spożywcze w sklepach online. Jedni chcą w ten sposób uniknąć kontaktu z innymi osobami, drudzy liczą, na dostawę produktów, których w części tradycyjnych sklepów brakuje.

Sklepy internetowe sprzedające żywność przeżywają prawdziwe oblężenie. Koronawirus coraz intensywniej rozprzestrzeniający się w naszym kraju skłania coraz większą rzeszę Polaków do robienia zapasów. Zagrożenie epidemiologiczne jest też powodem powstrzymywania się od robienia zakupów w tradycyjny sposób - część osób woli nie ryzykować wizyty w sklepie wielkopowierzchniowym.

Zobacz wideo Czy działania władzy w sprawie koronawirusa są wystarczające? Poseł opozycji recenzuje działania rządu

Ryż, mydło i dania gotowe

- Strach przed zachorowaniem powoduje, że konsumenci chętniej kupują w sieci, by uniknąć wychodzenia z domu i kontaktu z ludźmi - wyjaśnia w rozmowie z dziennikiem Borys Skraba, prezes spółki usługowej Strix.

Jakie kategorie produktów cieszą się szczególną popularnością? Jak donosi "Rzeczpospolita", 160 proc. wzrostu odnotowano w kategorii "produkty sypkie" (w stosunku do okresu sprzed pojawienia się koronawirusa w Polsce). Dania gotowe są kupowane o 124 proc. częściej, a o 116 proc. koncentraty i przeciery. W kategorii dóbr szybkozbywalnych o 95 proc. częściej klienci wybierają ryż, o 84 proc. mąkę, a o 66 proc. mydło. Na kolejnych miejscach są makaron (65 proc.) i papier toaletowy (24 proc.).

W tradycyjnych sklepach też ruch

Wzrost zainteresowania niektórymi produktami wykazują też sklepy tradycyjne. - Produkty do dezynfekcji rąk, takie jak żele antybakteryjne, cieszą się ostatnio wyjątkowo dużym zainteresowaniem klientów. Zwykle tak duży popyt na tego typu produkty odnotowujemy w okresie letnim, przed wakacjami czy też na jesieni, gdy rodzice szykują szkolne wyprawki dla dzieci - mówi w rozmowie z portalem handelextra.pl Agata Nowakowska, rzecznik prasowy Rossmann.

Czytaj też: Koronawirus i pustki na półkach - jak naprawdę wygląda sytuacja w sklepach? Pytamy największe sieci

Janusz Stroka, prezes sieci sklepów Netto (400 placówek), przyznaje, że wielu klientów postanowiło zabezpieczyć się, przygotowując większe niż zazwyczaj zapasy żywności. Lidl (około 720 sklepów w Polsce) do pytania o wzrost zainteresowania się nie odniósł. Zapewnia jedynie, że "aktualnie dostępność artykułów spożywczych i przemysłowych niezmiennie odpowiada na bieżące potrzeby naszych klientów".

Polska nie jest wyjątkiem

Podobne zachowania konsumentów nie są wyjątkiem w innych krajach. Od Sydney po Nowy Jork - ludzie na całym świecie robią zapasy w związku z rozprzestrzeniającym się koronawirusem. W sklepach na porządku dziennym jest wykupywanie takich artykułów jak np. papier toaletowy. W Australii musiała nawet interweniować policja. - Staramy się przekonać ludzi, że oczyszczenie półek sklepowych jest nieracjonalne - mówią eksperci.

Koronawirus. 25 przypadków w Polsce

W środę rano Ministerstwo Zdrowia potwierdziło trzy nowe przypadki zakażenia koronawirusem. Oznacza to, że liczba osób zakażonych wzrosła w Polsce do 25. Jeszcze w środę Ministerstwo Edukacji Narodowej może podjąć decyzję o zamknięciu szkół.

Czytaj też