Czy warto wstrzymać się z decyzją o zakupie mieszkania? Gość programu 'Studio Biznes' wyjaśnia

Rynek nieruchomości z pewnością został przez epidemię koronawirusa dotknięty. Czy to oznacza jednak, że mieszkania będą gwałtownie tanieć, szybciej i głębiej niż podczas kryzysu w roku 2009? Bartosz Turek, ekspert HRE Investments, wyjaśnił to goszcząc w programie "Studio Biznes".
Zobacz wideo Czy warto wstrzymać się z decyzją o zakupie mieszkania? Gość programu 'Studio Biznes' wyjaśnia

Rynek nieruchomości po przejściu nad nim koronawirusa na pewno wygląda inaczej. Eksperci zwracają uwagę na mniejszą liczbę zawieranych transakcji, dłuższy czas publikacji ogłoszeń w serwisach, zwiększającą się presję na obniżkę cen.

Ekspert od rynku nieruchomości radzi, czy to dobry czas na zakup mieszkania

Bartosz Turek, ekspert HRE Investments w rozmowie z Łukaszem Kijkiem, redaktorem naczelnym serwisów informacyjnych Gazeta.pl, wyjaśnił, że jego zdaniem to idealny czas na poszukiwania lokalu. Szczególnie w przypadku osób, które przy zakupie nie muszą posiłkować się kredytem.

- Zastanowiłbym się, czy oszczędności faktycznie mi wystarczą na to, aby kupić mieszkanie na przykład na wynajem, czy najpierw zabezpieczyłbym bieżące potrzeby, ewentualnie stworzył sporą poduszkę płynnościową, która na wypadek utraty pracy byłaby wystarczająca, no ale jeżeli mam jeszcze jakieś oszczędności i chcę je uchronić przed inflacją, no to z grona bezpiecznych inwestycji odpadły lokaty, bo są śmiesznie oprocentowane, odpadły obligacje skarbowe, bo są śmiesznie oprocentowane, raczej odpada złoto, bo jest prawie najdroższe w historii, czy też najdroższe, jeśli chcemy je kupić tu i teraz - stwierdził gość programu "Studio Biznes".

Turek wyjaśnił też, czy obecna sytuacja na rynku nieruchomości przypomina tę z roku 2009, kiedy to mieliśmy do czynienia z pękającą bańką. Jakie są podobieństwa i różnice z tamtym okresem? Co z tego wynika dla osób, które planują zainwestować w mieszkanie? Zapraszamy do obejrzenia krótkiego nagrania.

Czytaj też: Tarcza antykryzysowa za 100 mld zł. Paweł Borys, szef PFR: Nie jest to ślepy dodruk pieniądza