We wtorek zakończył się wyjątkowo długi szczyt Unii Europejskiej, na którym przywódcy negocjowali kolejny, siedmioletni budżet i prawie tak samo duży pakiet odbudowy po kryzysie związanym z epidemią. To odpowiednio jeden bilion 74 miliony euro w ramach wieloletniego budżetu i 750 miliardów euro w funduszu odbudowy.
Choć pozostają wątpliwości co do tego, jak w praktyce będzie wyglądać powiązanie funduszy z praworządnością i celami klimatycznymi, rząd już wylicza, na ile pieniędzy może liczyć Polska w nadchodzących latach.
Osiągnięty w Brukseli kompromis zakłada, że Polska dostanie około 160 miliardów euro. W ramach bezzwrotnej dotacji Polska otrzyma 125 miliardów euro, natomiast około 35 miliardów będzie można pozyskać w formie nisko oprocentowanych pożyczek. To kwoty w cenach stałych z 2018 roku. Kancelaria Premiera informuje, że w cenach bieżących to ok. 139 mld euro w formie dotacji oraz ok. 34 mld euro w pożyczkach.
Według obecnego kursu walut byłoby to 616 mld złotych w dotacjach i ok. 150 mld złotych w pożyczkach. - Te 750 mld zł, czy, jak niektórzy liczą w cenach bieżących, grubo ponadto, bo 770 mld zł, to na najbliższych kilka lat ogromny zastrzyk finansowy - powiedział premier Mateusz Morawiecki.
Dodatkowo 600 milionów euro z unijnego pakietu budżetowego otrzymają "mniej rozwinięte regiony" Polski, czyli pięć województw Polski wschodniej. Pieniądze trafią do województw świętokrzyskiego, lubelskiego, podkarpackiego, warmińsko-mazurskiego i podlaskiego.