Niewielki samolot Cessna rozbił się tuż po starcie na terenie Papui-Nowej Gwinei - poinformowała Australijska Policja Federalna (AFP) w sobotę. Australijczycy zajmują się sprawą, bo samolot miał przewieźć dużą ilość narkotyków na rynek tamtego kraju. W sprawie podejrzani są członkowie grupy przestępczej z Melbourne.
Maszynę znaleziono porzuconą i pustą niedaleko lotniska w Papa Lea Lea, na północ od Port Moresby. Ze zdjęć udostępnionych przez policję wynika, że nie została ona bardzo poważnie zniszczona.
Australijscy śledczy podali w komunikacie, że gang narkotykowy z Melbourne był pod obserwacją od dwóch lat. Prześledzono też przemieszczanie się samolotu. Miał on wystartować w niedzielę 26 lipca z Mareeba z północnej części stanu Queensland, do Papa Lea Lea leciał na niskiej wysokości, unikając w ten sposób namierzenia przez radary. Policja podkreśla, że w ten sposób mógł też zagrozić bezpieczeństwu innych maszyn w powietrzu.
Następnie, jeszcze tego samego dnia, załadowano do niego ponad 500 kilogramów kokainy - wystarczyłoby to do sporządzenia 500 000 działek. Jej wartość oszacowano na 80 milionów dolarów australijskich, czyli około 57 milionów dolarów amerykańskich.
Narkotyki, spakowane do 28 toreb, australijscy i papuascy policjanci odzyskali później, 31 lipca.
Pilot, Australijczyk, sam zgłosił się do konsulatu Australii w Papui-Nowej Gwinei we wtorek 28 lipca i został aresztowany. Pięć innych osób zatrzymano na terenie Australii jeszcze w czasie, kiedy maszyna startowała z Mareeby. Funkcjonariusze podejrzewają ich o domniemane powiązania z włoską organizacją przestępczą. W razie skazania zatrzymanym grozi dożywocie.
"Chciwość odegrała znaczącą rolę w działalności syndykatu i AFP nie może wykluczyć, że ciężar kokainy miał wpływ na zdolność samolotu do startu" - napisała australijska policja w komunikacie.
Przechwycenie ponad 500 kilogramów kokainy było jednym z największych w najnowszej historii Australii.