Zakaz handlu wciąż bez akceptacji społecznej. Połowa Polaków chce powrotu niedziel handlowych

51 proc. Polaków chce zniesienia zakazu handlu w niedzielę - wynika z badania zleconego przez CBRE. Najwięcej przeciwników obostrzeń to mieszkańcy dużych miastach.

Zakaz handlu w niedziele został wprowadzony w 2018 roku. Początkowo niehandlowa była tylko jedna niedziela w miesiącu. W minionych latach przepisy były sukcesywnie zaostrzana. Na 2020 rok zaplanowano łącznie zaledwie siedem niedziel handlowych, a ich terminy powiązane są z ważnymi wydarzeniami bądź świętami kościelnymi. 

Zobacz wideo Zakaz handlu w niedzielę staje się fikcją. "Solidarność" się wścieka, rząd milczy

Zakaz handlu w niedzielę. Połowa Polaków chce niedziel handlowych 

Zdania Polaków na temat obostrzeń w handlu są podzielone. Jak wynika z badania zleconego przez CBRE, aż 51 proc. osób chciałoby, aby sklepy były otwarte w każdy dzień. Przeciwko powrotu niedziel handlowych jest co trzeci ankietowany. Okazuje się, że pandemia koronawirusa wpłynęła na zmianę nastawienia wielu osób w tym zagadnieniu. 

Początek epidemii już zawsze będziemy kojarzyć z długimi kolejkami, szczególnie w sklepach spożywczych. Polacy robili zapasy podstawowych produktów, żeby ograniczyć konieczność wychodzenia z domu. [...] Wtedy właśnie część Polaków przypomniała sobie o ograniczeniach związanych z wprowadzeniem zakazu handlu w niedzielę.

- tłumaczy Magdalena Frątczak, szefowa sektora handlowego w CBRE. Dodaje również, że głównymi argumentami za powrotem niedziel handlowych jest fakt, że dla wielu osób to jedyny dzień, kiedy można zrobić zakupy. Ponadto w czasie epidemii dodatkowy dzień z otwartymi sklepami pozwoliłby na przestrzeganie zasad reżimu sanitarnego. 

Mieszkańcy dużych miast najbardziej przeciwko zakazowi handlu w niedzielę 

Bardziej szczegółowe dane pokazują, że zarówno na wsi, jak i w miastach do 500 tys. mieszkańców, odsetek Polaków chcących powrotu do handlowych niedziel, oscyluje poziomie 50 proc. Więcej zwolenników likwidacji zakazu handlu w niedzielę należy szukać największych miast, w których aż 57 proc. uważa, że wprowadzenie obostrzeń było błędem.