Podatek cukrowy nie jest podatkiem. Wiceminister finansów sprytnie to wyjaśnił

"Opłata cukrowa nie jest podatkiem" - tak wiceminister finansów Piotr Patkowski komentuje sprzeczność pomiędzy obietnicami dotyczącymi braku podwyżek podatków a faktem, iż od 1 stycznia 2021 r. napoje słodzone (oraz "małpki" z alkoholem) będą obłożone nową daniną.
Opłata cukrowa jest opłatą, a nie podatkiem. Ona nie będzie wpływała do budżetu państwa, tylko do budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia. W związku z tym my ją oczywiście widzimy w sektorze finansów publicznych, ale w budżecie ona jest niewidzialną pozycją, bo ten strumień pieniędzy będzie kierowany gdzie indziej

- powiedział w Radiu WNET wiceminister finansów Piotr Patkowski. 

Prezydent Duda podpisał ustawę

W czwartek prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę, która od 1 stycznia 2021 r. wprowadzi w życie podatek cukrowy. Czy jak ktoś woli - opłatę cukrową, chociaż z punktu widzenia przedsiębiorców i klientów nie ma to żadnej różnicy. Nowa danina sprawi, że droższe o kilkadziesiąt groszy będą m.in. napoje słodzone. Wprowadzona zostanie także dodatkowa opłata za "małpki" - od buteleczki 200 ml wódki 40 proc. wyniesie 2 zł.

Podatek cukrowy i od małpek zapłacą m.in. hurtownie, ale siłą rzeczy ostatecznie więcej za napoje słodzone czy alkohol w małych butelkach zapłacą konsumenci.

Wprowadzone opłaty/podatki w zamyśle mają zniechęcać Polaków do tych zakupów, w ten sposób działając prozdrowotnie. Także wpływy z nich mają być przeznaczane m.in. na leczenie i profilaktykę. Z tego powodu są przez część osób chwalone. Z drugiej strony, podpisanie przez Dudę niespełna miesiąc po zaprzysiężeniu ustawy wprowadzającej nowe daniny stoi w sprzeczności wobec zapewnień z kampanii wyborczej, iż jest on "gwarantem braku podwyżek podatków".

Czy opłata cukrowa to podatek czy nie?

Formalnie rzecz ujmując, podatkiem jest należność wobec Skarbu Państwa czy samorządu (np. gminy). Trzymając się takiej definicji, twierdzenie, że opłata na rzecz NFZ nie jest podatkiem dałoby się teoretycznie obronić (choć faktem jest, że gdyby NFZ nie miał środków z opłaty cukrowej, to na realizację swoich działań musiałby otrzymać wyższą dotację z budżetu).

Problem w tym, że ustawa mówi, iż opłata cukrowa w pewnej części (niewielkiej, bo 3,5 proc., ale jednak) będzie także stanowiła dochód budżetu państwa. W przypadku opłaty od "małpek" połowa jej wpływów ma stanowić przychód Narodowego Funduszu Zdrowia, ale druga połowa - dochód gmin.

Poza tym słowa wiceministra finansów mogą wprowadzać pewien niepokój, iż Polacy będą musieli liczyć się z nowymi (albo wyższymi) obciążeniami, których rząd formalnie nie będzie nazywał podatkami. 

Zresztą ma już w tym doświadczenie - wspomnieć można choćby daninę solidarnościową (dodatkowe obciążenie najlepiej zarabiających osób) czy opłatę przekształceniową (czyli planowany pobór aż 15 proc. środków zgromadzonych przez Polaków na OFE przy przelewie ich na IKE - w ramach reformy OFE przesuniętej na 2021 r.).

Nie wszystkich muszą wobec tego uspokajać inne słowa Patkowskiego z rozmowy w Radiu WNET, a mianowicie, iż rząd "absolutnie nie chce wprowadzać ani nowych podatków, ani nowych danin, o których by nie mówił". Według wiceministra, rząd nie zamierza też podwyższać już obowiązujących danin.

Zobacz wideo "Ta ustawa jest antyzdrowotna". Na co może wpłynąć nowy podatek od cukru?