Morawiecki wzywa do rezygnacji z Nord Stream 2. "Dla tego państwa jedynym argumentem jest siła"

Sytuacja na Białorusi i zamach na Nawalnego to być może ostatnie przestrogi dla Zachodu - ocenia polski premier na łamach "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

W artykule, opublikowanym w poniedziałkowym  wydaniu niemieckiego dziennika, Mateusz Morawiecki ostro krytykuje Rosję. Jak pisze, w bezpośrednim sąsiedztwie UE i NATO są państwa, które używają przemocy wobec swoich sąsiadów i własnych społeczeństw, a lista instrumentów, po które sięgają, jest długa: od politycznych morderstw krytycznych dziennikarzy i dysydentów poprzez ingerowanie w przebieg wyborów, próby zamachów stanu i podsycanie konfliktów regionalnych po otwartą agresję militarną.

A wszystkie te działania – pisze Morawiecki – mają wspólny mianownik, którym jest Rosja. „Dla tego państwa jedynym argumentem jest siła: przemoc, zastraszanie, represje. Jednakże paradoksalnie działania te pokazują być może także słabość i strach przed własnym społeczeństwem, które pewnego dnia, jak dziś na Białorusi, zażąda swojego prawa i podniesie głos” – dodaje.

Zobacz wideo Kolejny kryzys za rogiem? „Nie mamy buforów na drugą falę tsunami”

Skończyć z nagradzaniem Rosji

Morawiecki wskazuje, że zabójstwa przeciwników Kremla miały miejsca na oczach, a niekiedy na terytoriach państw Zachodu. Jak ocenia, „Rosja prowadzi bezustanną wojnę hybrydową i informacyjną, której celem są zarówno pojedyncze osoby, jak i całe państwa”. „Zachód musi wreszcie w odpowiedzialny sposób stawić czoła temu wyzwaniu” – apeluje Morawiecki.

„Nie wystarczy przyjąć do wiadomości, że Rosja nie akceptuje demokracji i wolności słowa w rozumieniu zachodnim. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski o znaczeniu dla politycznej, gospodarczej i energetycznej współpracy z Moskwą. Z państwem, które narusza standardy i prawo międzynarodowe nie tylko u siebie, ale i na terytorium krajów członkowskich UE i NATO nie można prowadzić konstruktywnego dialogu” – podkreśla polski premier. I dodaje, że zagrożenia będą towarzyszyć nam tak długo, jak długo Rosja będzie nagradzana za łamanie prawa rozwijaniem relacji gospodarczych. „Dlatego świat zachodni musi znacząco skorygować swoją odpowiedź na tę sytuację” – ocenia Morawiecki.

Pisze on, że próba otrucia Aleksieja Nawalnego to wyzwanie rzucone całej wspólnocie demokratycznej. „Nie można z daleka grozić Rosji palcem, a potem wikłać się w projekt Nord Stream 2 razem z koncernem Gazprom” – dodaje. I podkreśla, że budowa Nord Stream 2 „rozsadza politykę energetyczną UE”. „Gazociąg ten uzależniłby Europę od dostaw gazu z Rosji i dałby rosyjskim oligarchom potężny zastrzyk finansowy. Najbardziej niebezpiecznej jest jednak to, że Rosja pod przykrywką współpracy gospodarczej uzyska wpływ na zachowanie jednego z najważniejszych gospodarczo i politycznie partnera w UE i NATO: na Niemcy” – uważa szef polskiego rządu.

Solidarność wymaga działania

Jego zdaniem sytuacja na Białorusi i zamach na Aleksieja Nawalnego powinien być dla Europy być może ostatnia przestrogą. „Jedynym racjonalnym wyjściem byłoby odłożyć projekt Nord Stream 2 ad acta. To nie tylko głos Polski. Niemieccy politycy, przede wszystkim Norbert Roettgen i Friedrich Merz są podobnego zdania” – dodał Morawiecki.

Według niego Moskwa zmieni swoje zachowanie, m.in. w sprawie Białorusi, jeżeli straci finansowe pole manewru w przypadku projektów, „które pozwalają jej trzymać Europę w szachu”. Morawiecki pisze, że w obliczu nowej epoki rywalizacji między mocarstwami, w której moralne zasady polityki przeciwstawiane są korupcji i polityczno-gospodarczej presji, „Europie potrzebne będą odwaga i zdolność do przywództwa, a nie uległość wobec agresywnych działań Moskwy”. „Ta chwila przypada na czas, gdy Niemcy pełnią przewodnictwo w Radzie UE, a na czele Komisji Europejskiej stoi kobieta, która kiedyś była członkiem rządu federalnego. Potrzebna jest solidarność. Wymaga ona od nas działania tu i teraz. Dla dobra nas wszystkich” – konkluduje Morawiecki.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.