"Armagedon" na granicy brytyjsko-francuskiej. Rząd zapowiada pomoc dla polskich kierowców, reaguje też Duda

Tysiące kierowców nie mogą powrócić z Wielkiej Brytanii na kontynent w związku z decyzją francuskiego rządu o blokadzie wjazdu na teren Francji. - Powoli kończy nam się cierpliwość - mówi w Radiu Zet jeden z kierowców z Polski. Dodatkową pomoc dla Polaków zapowiedział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Z kolei Krzysztof Szczerski, szef Gabinetu Prezydenta, stwierdził, że jeszcze we wtorek może zapaść decyzja nt. otwarcia granic dla transportu z UK.

W związku z informacją o nowym szczepie koronawirusa, który wykryto w Wielkiej Brytanii, wiele europejskich krajów zdecydowało się zakazać lotów z Wielkiej Brytanii. Francja postanowiła także zamknąć tunel pod kanałem La Manche, a więc jedyną (inną niż morska) drogę łącząca Wielką Brytanie z Europą kontynentalną. Decyzja spowodowała, że na granicy z Francją utknęło mnóstwo kierowców, m.in. z Polski. Maciej Wroński, szef związku Transport i Logistyka Polska, uważa, że sytuacja może dotyczyć nawet kilkunastu tysięcy osób. 

Tysiące kierowców utknęło w Wielkiej Brytanii. "Armagedon"

- Stoję tu już 36 godzin. Nie chcą nas wypuścić, zero toalet, zero pomocy. Stoimy tutaj w trzy tysiące samochodów. Polski rząd się nami nie interesuje. Nic nie wiemy, nie wiemy, czy w ogóle stąd wyjedziemy, zero informacji. Armagedon się tutaj dzieje - relacjonował w RMF FM Grzegorz, jeden z kierowców, który utknął na Wyspach.

- Nie ma żadnej informacji do kiedy potrwa taka sytuacja. Wśród moich pasażerów są kobiety w ciąży, rodzice z małymi dziećmi. Nie wiemy kiedy stąd ruszymy - mówi z kolei w Radiu Zet Marcin Gribnerg, kierowca, który przewozi ludzi między Polską a Wielką Brytanią. - Nikt się nami nie interesuje. Do ambasady nie można się dodzwonić. A przecież prowadzimy legalne firmy, zarejestrowane w Polsce. Powoli kończy nam się cierpliwość - żali się mężczyzna. 

Zobacz wideo Czy będzie szansa na szybsze przyjęcie szczepionki, jeśli nie będzie chętnych z grupy priorytetowej?

Związek Transport i Logistyka Polska zwrócił się o pomoc do polskiego rządu. RMF FM podaje, że po południu minister infrastruktury Andrzej Adamczyk spotkał się z przedstawicielami organizacji transportowych. Kierowcom ma zostać udzielone wsparcie m.in. w postaci jedzenia i wody, które zostaną dostarczone za pośrednictwem brytyjskich organizacji charytatywnych. 

Reaguje Andrzej Duda

Do sprawy włączył się Andrzej Duda. Szef Gabinetu Prezydenta Krzysztof Szczerski poinformował, że na polecenie prezydenta rozmawiał z francuskim ministrem ds. europejskich Clementem Beaunem i Szefem Kancelarii Prezydenta Francji Alexisem Kohlerem na temat otwarcia granic dla transportu z UK. "Liczymy, że decyzje będą ogłoszone jeszcze dziś" - napisał na Twitterze Krzysztof Szczerski.

Wcześniej premier Mateusz Morawiecki poinformował o interwencji u prezydenta Francji i premiera Wielkiej Brytanii w sprawie kierowców, którzy utknęli w korkach po zamknięciu granicy przez Francję. Premier wyraził nadzieję, że korek na granicy zostanie szybko zlikwidowany i kierowcy będą mogli ruszyć. Maciej Wroński uważa jednak, że rozładowanie korków na granicy potrwa wiele dni. - Nawet gdyby w tej chwili udrożniono przeprawy promowe i zaczęto przyjmować ciężarówki, to rozładowanie tej całej awantury potrwa co najmniej kilka dni. Promów nie rozmnożymy w sposób cudowny - powiedział. 

W okolicach Dover i Folkestone już wcześniej panował wzmożony ruch. Powodem jest koniec brexitowego okresu przejściowego. 1 stycznia przyszłego roku zmienią się zasady, ale nie wiadomo na jakie, bo w rokowaniach między Unią a Londynem trwa impas. W efekcie firmy chciały zdążyć z dostawami przed końcem grudnia.

Więcej o: