Dług krajów UE wzrósł w pandemii o ponad bilion euro. W Polsce też poszybował [WYKRES DNIA]

Mikołaj Fidziński
Według najnowszych danych Eurostatu dług publiczny Polski wyniósł ponad 1,3 bln zł na koniec września 2020 r. Przez pierwsze trzy kwartały minionego roku urósł o 262 mld zł. W odniesieniu do PKB zadłużenie podskoczyło o 11 pp. To oczywiście przede wszystkim koszt podjętych przez rząd decyzji, nakierowanych na wsparcie gospodarki w koronakryzysie. Łączny dług krajów UE spuchł o blisko 1,2 bln euro.

Jak wynika z najnowszych danych unijnej agencji statystycznej Eurostat, na koniec trzeciego kwartału 2020 r. dług publiczny Polski (dług sektora instytucji rządowych i samorządowych - general government) wyniósł około 1 bln 307 mld zł. To oznacza wzrost o blisko 262 mld w samym 2020 roku. (tj. przez jego pierwszych dziewięć miesięcy).

Jak wskazują analitycy banku Pekao, na puchnący dług w 2020 r. w największym stopniu złożył się państwowy dług publiczny (115 mld zł), ale 82 mld zł "dołożył" dług Banku Gospodarstwa Krajowego, na pokrycie działań Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, a 62 mld zł dług Polskiego Funduszu Rozwoju z tytułu Tarczy PFR.

embed

Przed unijną metodologią liczenia długu publicznego nic się nie ukryje, ale według polskiej metodologii zadłużenie PFR i BGK nie rzutuje na poziom długu publicznego, dzięki czemu rząd nie musi przejmować się ryzykiem przekroczenia konstytucyjnego limitu 60 proc. PKB. Na koniec września był on na poziomie ok. 48 proc.

Ale według metodologii unijnej, gdzie "widać" obligacje wyemitowane przez PFR i BGK, dług publiczny wyniósł na koniec trzeciego kwartału 56,7 proc. Ostatni raz wyższy był siedem lat wcześniej - w 2013 r., gdy rząd Donalda Tuska obniżał go poprzez reformę OFE.

embed

W ciągu trzech pierwszych kwartałów 2020 r. polski dług publiczny urósł o 11 pp. - na koniec 2019 r. wynosił on 45,7 proc. PKB. Przyrost długu publicznego do PKB jest nieco niższy niż przeciętnie w całej UE (12,2 proc.) i strefie euro (13,3 proc.) i 12. spośród wszystkich krajów UE. Najmocniej w takim ujęciu wzrosło zadłużenie Cypru, Włoch i Grecji (19,4-25,5 pp.), najmniej Szwecji, Luksemburga i Irlandii (3,3-4,6 proc.). 

W grudniu ub. r. wiceminister finansów Sebastian Skuza szacował, że na koniec 2020 r. dług general government Polski wyniesie ok. 58 proc. To mniej niż rząd zakładał w opublikowanej we wrześniu "Strategii zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2021-2024". Zapisał w tym dokumencie, że dług publiczny według unijnej metodologii sięgnie na koniec roku 61,9 proc. (i 64,1 proc. w 2021 r.).

Grecki dług dobija do 200 proc. PKB

Polska ze swoim długiem na poziomie 56,7 proc. PKB na koniec trzeciego kwartału jest w dolnej połówce krajów UE. Najwyższy dług publiczny ma Grecja - aż 199,9 proc. PKB. Sześć kolejnych krajów - Włochy, Portugalia, Cypr, Francja, Hiszpania i Belgia - ma dług przekraczający 100 proc. PKB. W 2020 r. tę symboliczną granicę przekroczył Cypr i Hiszpania.

embed

Zresztą - bardzo blisko przekroczenia poziomu 100 proc. długu do PKB jest strefa euro jako całość. Na koniec trzeciego kwartału było to 97,3 proc. (o 13,3 pp. więcej niż na koniec 2019 r.).

Łączny dług publiczny krajów Unii Europejskiej wyniósł na koniec września 89,8 proc. PKB (wzrost o 12,2 proc.). Chodzi o kwotę ponad 12 bln euro - to o blisko 1,2 bln więcej niż na początku ubiegłego roku.

W mniejszym lub większym stopniu, ale cała Unia - i niemal cały świat - reaguje na koronakryzys, zalewając gospodarkę pożyczonymi pieniędzmi (czy w pewnej mierze, kolokwialnie rzecz ujmując, dodrukowanymi). Rzecz jasna są wśród ekonomistów różne spojrzenia na te operacje, niemniej, jak widać, zdecydowanie przebija się spojrzenie, że koronakryzys nie jest czasem oszczędzania, ale właśnie zadłużania się w celu "zahibernowania" gospodarki. Choć oczywiście koszty obsługi długu wygenerowanego podczas pandemii będą ponoszone przez lata.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacował, że globalny dług publiczny w 2020 r. przebije zadłużenie po drugiej wojnie światowej. Z drugiej strony jego główna ekonomistka Gita Gopinath przekonywała, że tak powinna wyglądać polityka fiskalna aż do trwałej poprawy sytuacji gospodarczej, bo zbyt wczesne zaciskanie pasa oznacza jeszcze wyższe ryzyko, z większymi przyszłymi kosztami budżetowymi.

Polski rząd zakłada, że dopiero w 2022 r. rozpocznie się konsolidacja finansów publicznych, czyli szukanie oszczędności i schodzenie z poziomem długu do PKB.

Zobacz wideo Czy „darowanie długów” jest realnym pomysłem na światowe zadłużenie?