Kaczyński zapowiada, że rząd nie wycofa się z podatku medialnego. "Dlaczego ma nie występować u nas?"

- U nas jest takie przeświadczenie, że jak się zrobi wielką demonstrację, to rząd upadnie - powiedział Jarosław Kaczyński, komentując lutowe protesty w sprawie wprowadzenia podatku od mediów. Prezes Prawa i Sprawiedliwości zadeklarował, że pomimo protestu redakcji z całej Polski rząd nadal planuje wprowadzenie podatku od reklam.
Kaczyński zapowiada, że rząd nie wycofa się z podatku medialnego
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Jarosław Kaczyński był pytany w wywiadzie dla tygodnika "Wprost", czy rząd planuje wycofać się z pomysłu wprowadzenia podatku medialnego w Polsce. Na początku lutego ponad 50 gazet, portali, rozgłośni radiowych i telewizji protestowało poprzez 24-godzinny blackout mediów. Prezes PiS stwierdził, że pomimo protestów wprowadzenie podatku jest "oczywiście" dobrym pomysłem. 

Zobacz wideo Media bez wyboru. Gazeta.pl wzięła udział w proteście wydawców

Jarosław Kaczyński: Protest mediów nie zrobił na mnie wrażenia

- Prawie we wszystkich państwach europejskich występuje taki podatek, dlaczego ma nie występować u nas? - powiedział Jarosław Kaczyński. - Nasi eksperci często mówią: "Na to ci ludzie się nie zgodzą, ta instytucja się nie zgodzi". Gdybyśmy się tym kierowali, mielibyśmy stan, który kiedyś Marek Jurek określił bardzo celnie jako imposybilizm, niemożliwość działania - dodał.

Prezes PiS był pytany, czy czarne ekrany telewizorów, radio bez programu i portale bez informacji zrobiły na nim wrażenie. - Bardzo przepraszam, ale nie. U nas jest takie przeświadczenie, że jak się zrobi wielką demonstrację, to rząd upadnie. Gdyby to była prawda, to na Zachodzie ciągle upadałyby rządy, a tak nie jest - stwierdził.

Kaczyński podał przykład Francji z początku lat 60-tych, kiedy do władzy dochodził Charles de Gaulle. -Ciągle się coś działo, ciągle były awantury. Wydarzenia z 68. roku były chyba najbardziej gwałtowne we Francji, ale także w Niemczech. Stany Zjednoczone płonęły. No i co? No i nic. Oczywiście 68. rok przyniósł ogromne zmiany kulturowe. I to po wielu latach odbiło się dzisiejszą chorobą - dodał.

Media bez wyboru. Rząd chce nałożyć na firmy medialne podatek od reklam

W środę 10 lutego największe polskie portale informacyjne, telewizje i rozgłośnie radiowe połączyły siły i zawiesiły swoją działalność na 24 godziny. Akcja "Media bez wyboru" była związana z przygotowanym przez rząd podatkiem od reklam, który ma być nałożony na firmy medialne i przynieść dochody rzędu 800 mln zł. Zgodnie z rządowymi zapowiedziami podatek medialny mógłby wejść w życie nawet w lipcu bieżącego roku. Pieniądze zebrane w ten sposób mają trafić do Narodowego Funduszu Zdrowia, na Fundusz Wsparcia Kultury oraz na ochronę zabytków.

Telewizje, rozgłośnie radiowe oraz firmy oferujące reklamę zewnętrzną musiałyby zapłacić 7,5 proc. podatku od przychodów reklamowych do 50 mln zł rocznie. Po przekroczeniu tego progu wysokość podatku wzrosłaby do poziomu 10 proc. Wydawcy prasy musieliby zapłacić 2 proc. podatku do 30 mln zł przychodów i 6 proc. powyżej tej kwoty. Z kolei stawką 5 proc. objęte byłyby firmy czerpiące zyski z reklam w internecie. Danina dotyczyłaby podmiotów osiągających co najmniej 750 mln euro przychodów rocznie, w tym 5 mln euro w Polsce (chodzi o tzw. gigantów cyfrowych).

Dziesiątki redakcji z całej Polski podpisało się pod listem otwartym do władz Rzeczypospolitej. Podkreślono w nim, że nowy podatek jest "haraczem", uderzającym w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę, a także polskie produkcje, kulturę, rozrywkę, sport oraz media. Według sygnatariuszy listu działania polskiego rządu mogą doprowadzić do osłabienia, a nawet likwidacji części mediów działających w Polsce, co znacznie ograniczy społeczeństwu możliwość wyboru oglądanych i czytanych treści.

Więcej o: