Discovery, amerykański koncern, do którego należą TVN i TVN24, zapowiedział, że podejmie kroki prawne wobec Polski ws. "lex TVN". Ustawa, którą przyjął Sejm, przewiduje bowiem, że firmy spoza Europejskiego Obszaru Medialnego nie będą mogły kontrować spółek medialnych działających w Polsce. Pojawiły się też nieoficjalne informacje o tym, że USA rozważają nałożenie sankcji na Warszawę.
O to, jakie mogą być ewentualne skutki postępowania arbitrażowego, portal Gazeta.pl spytał eksperta - Prof. Artura Nowaka-Fara ze Szkoły Głównej Handlowej, byłego wiceministra spraw zagranicznych. - Arbitraż będzie uruchomiony wtedy, gdy nastąpi strata. Czyli wtedy, gdy ustawa wejdzie w życie, gdy obecny właściciel zostanie np. zmuszony do sprzedaży udziałów w spółce. Jak długo potrwa postępowanie - trudno powiedzieć, bo w tego typu postępowaniach nie ma określonych terminów. Te najbardziej skomplikowane, w które była zaangażowana Polska, trwały trzy lata i dłużej - wyjaśnił.
Prof. Artur Nowak-Far podkreślił jednak, że arbitraż nie ma wpływu na polskie prawo. - W jego wyniku, gdyby na przykład Polska przegrała, ustawy nie da się wycofać z polskiego obiegu prawnego. W przypadku ewentualnej przegranej Polska może być zmuszona do zapłaty amerykańskiemu koncernowi odszkodowania - stwierdził.
Były wiceminister spraw zagranicznych stwierdził też, że angażowanie się w tego typu spór może zostać uznane za daleko idącą nieodpowiedzialność. - Płacenie kar wywołanych przez samych siebie pieniędzmi obywateli to po prostu skandal. Rząd nie ma pieniędzy od osób, które nie pracują, tylko od tych, które pracują bardzo ciężko. Powinien więc oglądać każdego jednego złotego, którego chce na cokolwiek wydać - wyjaśnił ekspert.
Zdaniem specjalisty można sobie wyobrazić, że rząd powie: "Bez względu na to ile to będzie kosztować, zapłacimy". Byle postawić na swoim. - Ale to nie jest tylko kwestia TVN, bo takie podejście odsłania swoisty sposób myślenia. On jest po prostu nieodpowiedzialny - ocenił.
Prof. Artur Nowak-Far odniósł się też do nieoficjalnych doniesień dotyczących sankcji, które mogłyby dotknąć Polskę po przyjęciu ustawy.
- Nieoficjalne doniesienia dotyczące ewentualnych sankcji ze strony USA trudno komentować, bo w żadnej mierze nie są wyrażane jakąś publiczną drogą. Być może te przecieki to sygnalizacja pewnego nacisku ze strony Departamentu Stanu, ale dziś to gdybanie - stwierdził rozmówca Gazeta.pl. - Ważne jest to, co władze USA powiedziały już wcześniej głośno: że będą patrzeć polskim władzom na ręce i sprawdzać, czy szanują one te same podstawowe wartości, co Amerykanie. W Polsce ta kwestia nie może być uznana przez ludzi sprawujących władzę za błahą, wręcz przeciwnie - dodał.
Zdaniem Nowaka-Fara ostatnie wydarzenia w Sejmie mogą być dowodem na to, że wątpliwości co do praworządności są uzasadnione. - W moim przekonaniu nie było podstaw do reasumpcji głosowania nad odroczeniem posiedzenia. Należy ją stosować bardzo ostrożnie, bo podważa zasadniczy sens demokratycznego głosowania - stwierdził.
- Tak mogłaby robić każda koalicja rządowa, ale powody są konkretne, należą do zagadnień technicznych. Z tego co wiemy przyczyną, a w zasadzie wymówką, było to, że wnioskodawcy nie wskazali konkretnej daty, na który chcieliby to odłożyć. To jest pozbawione sensu, bo te daty są planowane poza kontrolą wnioskujących. To ustala Sejm. Pani marszałek wykazała się po prostu złą wolą - stwierdził.