Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.
Jak podaje "Rzeczpospolita", Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało już ustawę, która ma ochronić najbiedniejszych Polaków przed skutkami podwyżek cen za energię i gaz. W projekcie założono rozszerzenie możliwości udzielenia dodatku energetycznego o kolejną grupę beneficjentów.
Resort zakłada, że dodatek ten powinien przysługiwać m.in. osobom z najniższymi dochodami czy emerytom, którzy pobierają świadczenie niższe niż minimalne. Po zmianach rekompensata objęłaby około 504 tys. gospodarstw domowych. Dla porównania, obecnie na taką formę wsparcia może liczyć zaledwie 47-78 tys. domostw. W praktyce oznacza to, że tzw. "odbiorcom wrażliwym" od 1 listopada do końca marca nie będzie można odciąć dostaw energii i ciepła.
Projekt przewiduje, że państwo będzie pomagało spłacić czy uregulować zaległe rachunki za energię lub gaz. Wyznaczeni odbiorcy, według ustaleń "Rzeczpospolitej", będą mogli złożyć wniosek o zastosowanie programu wsparcia wobec zaległych lub bieżących należności za prąd, gaz "lub świadczone usługi".
Na razie nie wiadomo jednak, kiedy ustawa zostanie przedstawiona posłom. Rządowy projekt w tej sprawie od sierpnia czeka na złożenie w Sejmie, ale z ustaleń dziennika wynika, że już w piątkowy poranek (15 października) rząd ma ujawnić szczegóły rozwiązań.
Ceny energii są wysokie, z powodu drożejących surowców. - Odzwierciedlając hurtowe notowania energii, podwyżki dla indywidualnych odbiorców mogą od Nowego Roku wynieść około 20 proc. - mówi portalowi rp.pl analityk BM mBanku Kamil Kliszcz. W ostatnich dniach cena za litr benzyny wzrosła do sześciu złotych za litr, co może utrzymywać się przez wiele miesięcy.