Podwyżki nie tylko w Polsce. Czesi zapłacą za prąd nawet 50, a za gaz 70 proc. więcej

Karel Havlicek, ustępujący z urzędu Minister Przemysłu i Handlu Czech, podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej przewidział ceny prądu i gazu w roku 2022. Według jego szacunków cena energii elektrycznej wzrośnie w przyszłym roku o 30 do 50 proc., a cena gazu o 50 do 70 proc.

Nie tylko Polaków rok 2022 przywitał nowymi cenami energii. Jak się okazuje, u naszych południowych sąsiadów trawa nie zawsze jest bardziej zielona i to właśnie Czesi mogą dotkliwiej odczuć zmiany na europejskim rynku energetycznym. Według oficjalnych komunikatów tamtejszego rządu wpływ na podwyżki mają rosnące ceny emisji.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

- Zakłada się, że te podwyżki mogą utrzymywać się przez większą część przyszłego roku - powiedział na konferencji Havlícek. Chociaż te słowa dla Czechów mogły zabrzmieć jak wyrok, czeski minister przedstawił również rozwiązania, które mają zapobiegać skutkom ogólnoeuropejskiego kryzysu energetycznego.  

Zobacz wideo "Czy to wszystko przez Unię? Słyszę, że to ich polityka klimatyczna tak podnosi ceny prądu"

Walka z kryzysem energetycznym w Czechach 

Ustępujący rząd zaproponował dwie nowelizacje, które mają pomóc w małym stopniu przeciwstawić się kryzysowi. Po pierwsze stawka podatku VAT za energię ma zostać obniżona z 21 do 0 proc. Ponadto gospodarstwa domowe i firmy mają być zwolnione z płacenia za tzw. odnawialne źródła energii (OZE). Opłata ta kompensuje wykorzystanie energii opartej na paliwach kopalnych. 

Według Havlícka jeśli obie propozycje przejdą, gospodarstwa domowe odczują obniżenie opłat za energię o około 35 procent. Niestety dla Czechów takie rozwiązanie stwarza nowe problemy. Republika Czeska wydaje rocznie około 46 mld koron na odnawialne źródła energii, z czego 20 mld koron pochodzi od gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Po zwolnieniu obywateli z tych opłat w budżecie powstanie dziura, którą rząd będzie musiał załatać.  

Kiedy energetyka jądrowa w Czechach? 

Takie rozwiązanie jest jednak traktowane jako doraźny impuls do walki z kryzysem. W dłuższej perspektywie Czechy widzą rozwiązanie problemu poprzez odchodzenie od paliw kopalnych w rozbudowie swojego sektora energetyki jądrowej.

Jak powiedział na konferencji Havlícek budowa nowego bloku elektrowni jądrowej w Dukovanach jest praktycznie gotowa, ale mimo to wykorzystanie tego źródła będzie możliwe dopiero za 15-17 lat.  - Do tego czasu rozwiązaniem będzie gaz i stopniowy spadek znaczenia węgla. Nic innego nie można wymyślić - dodał Havlícek. 

Polska i Czechy nie zgadzają się z polityką UE 

Kryzys energetyczny to problem ogólnoeuropejski. Według ekspertów za jedną z przyczyn podwyżek cen podaje się unijny system ETS, który wycofał z obiegu 400 mln uprawnień do emisji. Jak donosi portal expats.cz oburzenia takim stanem rzeczy nie krył nawet Andrej Babiš, ustępujący premier Czech. Polityk miał nazwać to "sztucznym wywołaniem kryzysu w dostawach". Ponadto Karel Havlícek uważa, że przywrócenie emisji na rynek mogłoby zahamować wzrost cen.  

Tym samym Czesi dołączyli do Polski, która jako jedna z pierwszych głośno sprzeciwiała się zmianom wprowadzonym przez Komisję Europejską. Temat energetyki, zwłaszcza w obliczu obecnego kryzysu, dzieli państwa członkowskie. W połowie grudnia nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie wzrostu cen energii. Polska i Czechy były w gronie państw, które odrzuciły wspólne postanowienie dotyczące spraw energetycznych.  

Według analityków cena uprawnień do emisji w Unii Europejskiej wzrosła do ponad 90 euro za tonę dwutlenku węgla emitowanego do atmosfery w połowie tygodnia i może wzrosnąć do 100 euro za tonę do końca tego roku. Jeszcze niedawno, gdy ceny te osiągały 70 euro, mówiło się o rekordowo wysokiej kwocie.

Skąd wzięły się podwyżki cen?

Jak informuje w komentarzu dla next.gazeta.pl Bartłomiej Derski, dziennikarz WysokieNapiecie.pl, wzrost ceny i ograniczenie emisji przez UE bezpośrednio z siebie nie wynikają. 

- Uprawnienia do emisji CO2 nie obciążyły samych cen, mogły jedynie wpłynąć na popyt na gaz, gdy ceny były niższe. Wycofanie uprawnień mogło sprawić, że zmniejszyła się produkcja energii z węgla i wzrosła na gaz - tłumaczy dziennikarz.

Za jeden z głównych powodów wzrostu cen gazu w ostatnim czasie ekspert uważa niedobór w wydobyciu tego surowca. Bartłomiej Derski przypomina, że na początku sezonu wydobyto znaczniej mniej gazu niż w latach ubiegłych, co doprowadziło do niemożności zapełniania magazynów przez wiele państw Europy.

Niestety w parze z niedoborem gazu na rynku przyszło podwyższone użycie, co doprowadziło do kryzysu, z którym obecnie muszą mierzyć się Europejczycy.

Więcej informacji na ten temat w naszym tekście:

Więcej o: