Adam Glapiński zaskoczył słowami ws. stóp procentowych. Powinny rosnąć mocniej, niż oczekuje rynek

Prezes Narodowego Banku Polskiego w wypowiedzi dla Bloomberga stwierdził, że cykl zacieśniania polityki monetarnej powinien trwać dłużej. Jak dotąd, mieliśmy cztery podwyżki stóp procentowych z rzędu. W lutym spodziewana jest kolejna. Będzie mocniejszy ruch niż 50 punktów w górę?
Zobacz wideo "Czyżby nadciągał kataklizm dla tych z kredytami?" Odpowiadamy na Wasze pytania [Q&A]

Główna stopa procentowaNBP wynosi obecnie 2,24 proc. Na styczniowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o jej podniesieniu o 50 punktów bazowych. Podobnego ruchu eksperci spodziewają się także w lutym. Te oczekiwania mogą się zmienić po ostatniej wypowiedzi przewodniczącego RPP i zarazem szefa polskiego banku centralnego.

Więcej wiadomości z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl>>>

Stopy procentowe jeszcze będą rosnąć. Adam Glapiński: powinny mocniej niż oczekuje rynek

Adam Glapiński, odpowiadając na pytania przesłane mu przez dziennikarza agencji Bloomberga, stwierdził w piątek:

W świetle najnowszych danych uważam, że stopy procentowe banku centralnego powinny wzrosnąć mocniej, niż przewiduje rynek. 

Te najnowsze, piątkowe dane, dotyczą wynagrodzeń i produkcji przemysłowej. Przeciętna pensja w polskich przedsiębiorstwach wzrosła w grudniu aż o 11,2 proc., znacznie przebijając oczekiwania ekspertów, które kształtowały się na poziomie 9 proc. To znaczy, że rośnie presja płacowa i według niektórych zaczyna się już pojawiać zjawisko tzw. drugiej rundy. Ma ono miejsce, gdy przyspieszająca inflacja podbija oczekiwania płacowe i w konsekwencji same płace, co z kolei podbija inflację. 

Górnicy wydobywający węgiel z najgłębiej położonego pokładu - 1290 m w kopalni Budryk (zdjęcie ilustracyjne)Przeciętna pensja w Polsce ostro w górę. Kwota może zawrócić w głowie

Także produkcja przemysłowa wzrosła znacznie mocniej niż się spodziewano o 16,7 proc. (vs 13 proc. w prognozach). Gospodarka jest rozgrzana i NBP ma co schładzać - a taki skutek powinno mieć podnoszenie stóp procentowych właśnie. Co do zasady, wyższe stropy podrażają koszt pozyskania pieniądza na rynku, powinny więc zniechęcić do wydawania. To z kolei powinno z jednej strony obniżyć inflację, z drugiej może zadziałać hamująco także na całą gospodarkę. To dylemat, przed którym stoją często bankierzy centralni: jak działać, by nie schłodzić gospodarki zbyt mocno. Ostatnie dane GUS sugerują, że takie ryzyko być może nie jest zbyt duże.

Będę starał się przekonać członków Rady Polityki Pieniężnej do przedłużenia cyklu podwyżek w tym roku

- dodał w komentarzu dla Bloomberga Adam Glapiński. 

Czego spodziewa się rynek?

Wróćmy jeszcze do wspomnianych przez prezesa Glapińskiego oczekiwań rynkowych. Można je śledzić obserwując notowania kontraktów terminowych FRA na stopę procentową. Kontrakty te wyceniają ją obecnie na około 4 proc. - takiego poziomu docelowego inwestorzy spodziewają się za rok. Ze słów prezesa NBP można wywnioskować, że widziałby główną stopę procentową wyżej. Przypomnijmy: w tym momencie wynosi ona 2,25 proc., we wrześniu była jeszcze na rekordowo niskim poziomie 0,1 proc., a przed pandemią przez pięć lat na 1,5 proc. Z wypowiedzi Adama Glapińskiego dla Bloomberga wynika, że kolejne podwyżki mogą być mocniejsze niż ostatnie, czyli niż 50 punktów bazowych, i może być ich więcej, niż wcześniej się spodziewano.

"Stopy NBP na 5% to całkowicie realny scenariusz" - skomentowali na Twitterze ekonomiści banku Pekao SA, odnosząc się do prognoz Goldman Sachs dla polskich stóp. 

Na inflację nie będą mieć jednak natychmiastowego wpływu. Warto pamiętać, że na decyzje banku centralnego reaguje ona z poślizgiem kilku kwartałów. Dzisiejsze podwyżki powinniśmy więc zacząć widzieć w niższej inflacji dopiero za mniej więcej rok. Szybciej takie zdecydowane kroki NBP widoczne są w kursie polskiej waluty. W ciągu minionego miesiąca złoty umocnił się o około 10 groszy wobec euro. Mocniejszy złoty oznacza tańsze towary z importu, więc też może przełożyć się na spowolnienie wzrostu cen

Wyższe stopy dość szybko przekładają się także na wysokość rat złotowych kredytów hipotecznych. Te zależą bezpośrednio od stopy WIBOR, na wysokość której przekłada się główna stopa NBP. WIBOR jest jedną ze zmiennych wysokości raty. Już teraz kredytobiorcy spłacają o kilkaset złotych więcej miesięcznie niż przed rozpoczęciem cyklu podwyżek przez RPP. Z takim ryzykiem oczywiście należy się liczyć zaciągając kredyt, niemniej najbliższych kilkanaście miesięcy będzie dla spłacających pożyczkę na własne mieszkanie bardzo trudnych. Raty wzrosną jeszcze mocniej, a jednocześnie wciąż wysoka będzie inflacja. W wypowiedziach ekspertów poziom 4 proc. przewijał się jako jeszcze w miarę bezpieczny dla kredytobiorców. Z tym powinni sobie - jako ogół - poradzić. Przy stopach wyższych może zacząć pojawiać się problem u części kredytobiorców, szczególnie wśród tych o wysokim zadłużeniu w stosunku do dochodów.

Najbliższe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, na którym ma zapaść decyzja ws. poziomu stóp procentowych, odbędzie się 8 lutego. 

.To będzie ciężki rok dla 'złotówkowiczów'. Raty wzrosną nawet o połowę

Więcej o: