"Tylko wejście. Bez wyjścia". Chiny dokręcają śrubę w strategii "zero COVID". Narasta frustracja

Chiny próbują powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Pomimo obietnic władz dotyczących zmniejszenia ludzkich i ekonomicznych kosztów strategii "zero COVID", przywódcy wykluczyli możliwość zniesienia ograniczeń i próby życia z wirusem. W piątek wszystkie szkoły w Pekinie zostały zamknięte i nie wiadomo, kiedy zostaną ponownie otwarte. Zawieszono również działalność m.in. siłowni i kin, a do niektórych bloków mieszkalnych możliwe jest tylko wejście - wyjścia brak.
Zobacz wideo COVID-19 mocno oddziałuje na chińską gospodarkę? Ekspert wyjaśnia

Mimo niewielkiej liczby przypadków zakażenia koronawirusem w Pekinie - jak podaje Sky News, w ostatnich fali wykryto ich tam 150 - miasto wprowadziło znaczne ograniczenia. Od piątku wszystkie szkoły w chińskiej stolicy zostały zamknięte i na razie nie wiadomo na jak długo. Nie wiadomo też, czy placówki lub ich część umożliwi osobom podchodzącym do egzaminów powrót do klas. Uczniowie stanowią ponad 30 wszystkich przypadków, a skupiska infekcji są powiązane z sześcioma szkołami i dwoma przedszkolami. Zawieszona została również działalność galerii handlowych, kin oraz siłowni. Reuters zaznacza, że władze zwiększyły również wysiłki, aby śledzić sieć kontaktów osób zakażonych wirusem SARS-CoV-2.

21-milionowe miasto zorganizowało już w tym tygodniu trzy akcje masowych testów. Władze starają się, jak najszybciej wykryć i odizolować zakażonych. Na jednym z osiedli mieszkalnych zawieszono znak: "Tylko wejście. Bez wyjścia". Działania władz skłoniły ludzi do gromadzenia zapasów żywności i innych produktów. Mieszkańcy gromadzili się w sklepach, niektórzy zaopatrywali się w warzywa, mięso, makaron i papier toaletowy.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Minister zdrowia Adam NiedzielskiStan epidemii w Polsce. Do kiedy? Niedzielski podał przybliżony termin

Obcokrajowcy uciekają z Szanghaju

Z kolei w Szanghaju już miesiąc temu mieszkańców zamknięto w domach, a od marca wszystkie szkoły prowadzą zajęcia online. W rezultacie części osób zabrakło żywności i podstawowych artykułów, a szpitale nie były w stanie poradzić sobie z innymi nagłymi przypadkami zachorowań - podaje Sky News.

Reuters podkreśla, że z powodu lockdownu covidowego w Szanghaju dziesiątki zagranicznych mieszkańców uciekają z miasta. Agencja informacyjna zaznacza, że mimo iż w ostatnich tygodniach nie są dostępne żadne oficjalne statystyki dotyczące wyjazdów, firmy zajmujące się przewozami zwierząt domowych, agencje nieruchomości i kancelarie prawne twierdzą, że obserwują gwałtowny wzrost liczby zapytań o wyjazdy. Również na forach internetowych ludzie wymieniają się poradami, jak opuścić miasto w obliczu ograniczeń związanych z lockdownem.

Według oficjalnych danych w zeszłym roku w Szanghaju mieszkało 164 tys. obcokrajowców. Dla porównania w 2018 roku, czyli przed wybuchem pandemii koronawirusa, 215 tys. osób posiadało wizy pracownicze. Cudzoziemka Jennifer Li w rozmowie z Reutersem przyznała, że planuje wyjechać z miasta, choć spędziła w nim 11 lat. - Do czasu lockdownu naprawdę nie czułam autorytarnego rządu, ponieważ mieliśmy mniej więcej swobodę robienia tego, co chcieliśmy. Tak naprawdę nigdy nie żyłam w ucisku - powiedziała. - Postępowanie w przypadku COVID uświadomiło nam, że ludzkie życie i ludzkie zdrowie psychiczne nie są ważne dla tego rządu - dodała.

Reuters poinformował również, że niektórzy z obcokrajowców podjęli ogromne wysiłki, aby dotrzeć na lotnisko - od płacenia 500 dolarów za taksówkę, która zwykle kosztuje 30 dolarów, przez walki z pracownikami blokującymi odloty, po utknięcie na lotnisku po nagłym odwołaniu lotów. Jedna z osób opisywała, jak wraz z pięciomiesięczną córką spędziła prawie tydzień śpiąc na podłodze lotniska. - Po tym wszystkim, z czym się zmierzyłam, pozwólcie mi po prostu wrócić do mojego kraju - powiedziała.

Apteka (zdjęcie ilustracyjne)Maseczki w aptekach na dłużej. Jest projekt rozporządzenia

Chiny realizują strategię "zero COVID"

Pomimo obietnic władz dotyczących zmniejszenia ludzkich i ekonomicznych kosztów strategii "zero COVID", przywódcy wykluczyli możliwość zniesienia ograniczeń i próby życia z wirusem. "Surowe ograniczenia w Chinach wydają się surrealistyczne w wielu częściach świata, w których ludzie zdecydowali się żyć z wirusem" - pisze Reuters. Szacuje się, że 46 miast jest obecnie całkowicie lub częściowo zamkniętych, co oznacza, że lockdown dotyka około 343 milionów ludzi.

Coraz częściej zauważalne oznaki frustracji wśród obywateli mogą stać się wkrótce niewygodne dla rządzącej w Chinach Partii Komunistycznej, zwłaszcza że oczekuje się, iż prezydent Xi Jinping zapewni sobie trzecią kadencję przywódcy tej jesieni.

Więcej o: