30,4 proc. - o tyle, według danych ukraińskiego Ministerstwa Gospodarki, skurczył się w 2022 r. PKB kraju. Zniszczona infrastruktura (energetyczna, drogowa, przemysłowa, handlowa itd.), przesiedlenia milionów mieszkańców czy zerwane łańcuchy dostaw sprawiły, że nasz wschodni sąsiad pogrążył się nie tylko w dramatycznej walce o suwerenność, ale też o obronę tego, co budował przez lata.
W 2022 r. ukraińska gospodarka doświadczyła największych strat i szkód w historii swojej niepodległości
- mówiła Julia Sviridenko, wicepremierka Ukrainy i szefowa resortu gospodarki. Dodawała jednak, że sukcesy ukraińskich sił zbrojnych na polu walki, skoordynowana praca rządu i biznesu, niezłomny duch ludności, szybka odbudowa zniszczonej czy uszkodzonej infrastruktury krytycznej oraz wsparcie zagranicy sprawiły, że Ukrainie udało się utrzymać "front gospodarczy".
Kluczowym elementem ukraińskiej gospodarki jest przemysł - przed wojną odpowiadał za ponad jedną piątą całego PKB i dawał zatrudnienie ponad 3 mln osób. Analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego wyliczają, że agresja rosyjska przyczyniła się do zdewastowania połowy ukraińskiego przemysłu.
Ukrmetalurgprom, największe zrzeszenie firm przemysłowych w Ukrainie, wskazuje, że produkcja stali w styczniu była o 85 proc. niższa niż rok temu. Jednocześnie przetwórstwo ropy naftowej zostało niemal wstrzymane w 2022 r. na skutek ataków na infrastrukturę energetyczną
- wylicza PIE. Olbrzymie spadki widać także w statystykach z innych branż produkcji przemysłowej.
Oczywiście sytuacja jest bardzo różna w zależności od regionu. W najgorszej sytuacji są wschód i południe Ukrainy, pozostające pod rosyjską okupacją. Zniszczone zostały kluczowe zakłady produkcyjne, z gigantycznym kombinatem metalurgicznym Azowstal w Mariupolu na czele. Polski Instytut Ekonomiczny zwraca uwagę, że na wschodzie i południu Ukrainy znajduje się aż 90 proc. złóż mineralnych i gazowych Ukrainy.
Reszta kraju, choć wciąż żyjąca w zagrożeniu atakami, stara się wracać do jako takiej normy. Niektóre firmy, jeśli tylko mogły, przeniosły się na zachód kraju, by kontynuować działalność. Istotna dla ukraińskiej gospodarki okazała się też m.in. sierpniowa umowa z Rosją dotycząca wznowienia dostaw zboża przez Morze Czarne. Wciąż jednak Ukraina nie może korzystać z tej drogi w przypadku innych swoich "hitów eksportowych", np. produkcji metalurgicznej (inna sprawa, że ataki na infrastrukturę energetyczną poważnie ją załamały). Owszem, część wymiany handlowej udało się przerzucić na transport kolejowy czy drogowy. Tak, niektóre dalsze, "morskie" rynki zbytu (np. Chiny, Indie) zostały zastąpione bliższymi (m.in. kraje UE). Jednak eksport z Ukrainy rok do roku runął w 2022 r. o 35 proc.
Bardzo ważny dla utrzymania ukraińskiej gospodarki jako takiej formie było też podtrzymanie infrastruktury finansowej, która umożliwia rozliczenia finansowe między biznesem, obywatelami a rządem. - Prawie wszystkie banki, nie tylko o znaczeniu systemowym, kontynuowały działalność - chwalił się Andrij Pyszny, obecny prezes Narodowego Banku Ukrainy.
Oczywiście, działalność sektora (w tym m.in. placówek, bankomatów itd.) w obliczu regularnych - szczególnie jesienią i zimą - ataków na infrastrukturę energetyczną jest wysoce utrudniony. Niemniej sam fakt, że udało się go utrzymać w organizacyjnych i finansowych ryzach - także dzięki wsparciu zagranicznemu, w tym z NBP - jest bardzo istotny.
Nie ma co jednak owijać w bawełnę - rok 2022 r. był dla ukraińskiej gospodarki absolutnie koszmarny. Nasi sąsiedzi targani zewnętrzną i wewnętrzną presją środowisk (pro)rosyjskich mieli w ostatnich latach kilka bardzo złych momentów - w 2009 r. ich gospodarka skurczyła się o 15 proc., w latach 2014-2015 po ok. 10 proc. (dane Banku Światowego).
Ledwie Ukrainie udało się dojść do poziomu rozwoju gospodarczego (mierzonego np. PKB na osobę, według parytetu siły nabywczej) z okolic sprzed tych tąpnięć, dostała kolejny, tym razem znacznie silniejszy cios - inwazję Rosji. Mogła ona cofnąć ukraińską gospodarkę nawet o 20 lat.
Prognozy na najbliższe lata wskazują, że kraj będzie wstawać z kolan - projekcja Narodowego Banku Ukrainy mówi o wzroście PKB o 0,3 proc. w 2023 r., o 4,1 proc. w 2024 r. i o 6,4 proc. w 2025 r. Ale oczywiście to oznacza - po pierwsze - "tylko" powolną, siermiężną poprawę skrajnie dramatycznej sytuacji. A po drugie - prognozy są obarczone bardzo dużą niepewnością. Prognozowany wzrost gospodarczy będzie w dużej mierze napędzany odbudową infrastruktury - kolejowej, mieszkaniowej czy energetycznej. Ale cóż z tego, jeśli Ukraina wciąż będzie przez Rosjan atakowana?
Taki pośredni cel - zakłócenia ekonomicznej aktywności - miały m.in. nasilone w okresie jesienno-zimowym ataki na infrastrukturę energetyczną. Z grudniowego badania Europejskiego Stowarzyszenia Biznesu wynikało, że przerwy w dostawach prądu nie wpłynęły istotnie na działanie jedynie 18 proc. firm w Ukrainie.
Zapaść gospodarcza Ukrainy objawiła się także w innych bezdusznych statystykach. Stopa bezrobocia wzrosła do około 30 proc. na koniec 2022 r., czyli wzrosła około trzykrotnie przez rok. Ma spadać, ale projekcja banku centralnego Ukrainy nie wskazuje, aby był to proces błyskawiczny - w okolicach 20 proc. bezrobocie powinno znaleźć się dopiero za rok, potem sytuacja ma poprawiać się już dużo wolniej (spadek w okolice 17 proc. na koniec 2025 r.). Znów jednak ważne zastrzeżenie - to tylko projekcje. Wielu wypomina polskiemu bankowi centralnemu czy personalnie jego szefowi Adamowi Glapińskiemu nietrafione prognozy. Co dopiero ma powiedzieć jego odpowiednik w Ukrainie.
Jedno z badań, przeprowadzone jesienią w Ukrainie wskazało, że pracę straciło tam po wybuchu wojny 40 proc. osób - w wyniku zwolnienia, zakończenia działalności przez pracodawcę lub z powodu ucieczki czy wysiedlenia ze swojego miejsca zamieszkania. Mniej więcej co czwarty-piąty pracownik zachował pracę z taką samą pensją. Podobny odsetek pracuje, ale z obniżonym wynagrodzeniem.
Na to wszystko nakłada się oczywiście, niestety, inflacja. Dane ukraińskiego urzędu statystycznego wskazują, że na koniec 2022 r. wzrost cen wyniósł tam 26 proc. rok do roku. Najmocniej drożeje m.in. żywność. Jeśli zaufać projekcji Narodowego Banku Ukrainy, to inflacja ma spadać, ale dwucyfrowe odczyty kraj ma pożegnać dopiero pod koniec 2024 r.
Do tego dochodzi oczywiście bardzo słaba hrywna. Przed wojną dolar amerykański kosztował ok. 26-28 hrywien. Obecnie kurs jest zamrożony na poziomie ok. 36,6 hrywny za dolara, ale "realny" prawdopodobnie oscyluje już na poziomie ponad 40 hrywien.
W opłakanym stanie znalazły się też finanse publiczne Ukrainy. Z jednej strony dramatyczne tąpnięcie PKB, a z drugiej drastyczny spadek dochodów podatkowych czy celnych sprawiły, że dług publiczny w relacji do PKB - to wyliczenia ekonomistów z Polskiego Instytutu Ekonomicznego na podstawie danych ukraińskiego Ministerstwa Finansów - podskoczył z ok. 62 proc. aż do niemal 135 proc. Ukraina funkcjonuje na finansowych kroplówkach z Zachodu - m.in. z USA, Unii Europejskiej czy Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego.
Funkcjonowanie państwa, w tym wypłata świadczeń socjalnych, pensji i emerytur, jest niemal całkowicie uzależniona od zagranicznej pomocy finansowej
- relacjonował w październiku ub.r. Sławomir Matuszak z OSW. Zauważał jednak przy tym, że ukraiński rząd musiał ratować się także emisjami obligacji obejmowanymi przez bank centralny (w Polsce powiedzielibyśmy, że to "dodruk pieniędzy") czy zawieszeniem płatności wobec kredytodawców z G7.
Ile Ukraina straciła na wojnie? Ile będzie kosztować jej odbudowa? Albo - ile kosztuje, bo wszak tam, gdzie to możliwe, ona już trwa. Szacunki są bardzo różne.
Straty Ukrainy po inwazji Rosji szacuje w ramach projektu "Rosja Zapłaci" KSE Institute przy Kijowskiej Szkole Ekonomicznej. Na koniec grudnia 2022 r. podliczyła je na blisko 138 mld dolarów. Wskazywała, że od początku wojny zniszczonych, uszkodzonych lub zajętych zostało przynajmniej 64 dużych i średnich przedsiębiorstw, ponad 84 tys. maszyn rolniczych, prawie 3 tys. sklepów, 600 aptek, niemal 200 tys. samochodów, ok. 3 tys. placówek edukacyjnych, 220 szpitali czy niemal 600 budynków administracji państwowej i samorządowej. Ponad 54 mld dolarów to same straty "mieszkaniowe". Rosjanie zniszczyli lub uszkodzili też ok. 150 mostów czy wiaduktów, ale ponad połowę z nich udało się już odbudować.
Z drugiej strony, już koszty odbudowy kraju są wyliczane na kwoty od ok. 350 mld euro do nawet biliona euro.
W maju Komisja Europejska, wspólnie z Bankiem Światowym, opublikowała dokument zatytułowany "Rebuild Ukraine". Koszt odbudowy Ukrainy został oszacowany przez te instytucje na 349 mld euro. W lipcu 2022 r. rząd ukraiński przedstawił na konferencji w Lugano 10-letni plan odbudowy kraju, składający się z 850 projektów, których koszt oszacowany został na 750 mld dolarów. Z kolei prezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego, Werner Hoyer, określił koszt odbudowy Ukrainy na 1 bln euro, z tendencją do wzrostu
- wyliczał Jacek Wojciechowicz z Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Zwracał przy tym uwagę, że szacowanie kosztów odbudowy Ukrainy po wojnie oparte jest głównie o straty poniesione przez ukraińską gospodarkę i rozmiary zniszczeń infrastruktury. Ale jednocześnie wskazywał, że utraconych zostało 4,8 miliona miejsc pracy, a prawie 30 proc. obywateli Ukrainy opuściło swoje miejsca zamieszkania.
Do tego dochodzą straty demograficzne wynikające ze śmierci lub ciężkich ran dziesiątek tysięcy osób w wieku produkcyjnym. - To będzie miało znacznie większe, choć trudne do oszacowania, konsekwencje dla przyszłego rozwoju Ukrainy i jej gospodarki - komentował Wojciechowicz.