To jedenasta runda protestów przeciwko reformie emerytalnej. - Jest to z pewnością najdłuższy konflikt społeczny w kraju od 1968 roku - oświadczył lider lewicy Jean-Luc Mélenchon. Według MSW w dzisiejszych demonstracjach uczestniczy od 600 tysięcy do 800 tysięcy osób. Inne liczby podaje związek zawodowy CGT, według którego do manifestacji przyłączyło się w czwartek ok. 400 tys. osób. To o ok. 50 tys. mniej niż przed tygodniem. Antyrządowe wiece odbywają się w ponad dwustu miastach. Największy marsz rozpoczął się po południu w Paryżu. Jak informuje między innymi Agencja Reutera, około 100 protestujących wdarło się do siedziby amerykańskiej firmy inwestycyjnej BlackRock. Powodem jest jej działalność w sektorze emerytalnym.
W całym kraju porządku na ulicach pilnuje jedenaście i pół tysiąca funkcjonariuszy. Przed południem policja użyła gazu łzawiącego, aby rozproszyć demonstrantów w Bordeaux, Nantes i Lyonie. Związkowcy prowadzą też strajki w sektorach oświaty i transportu, oraz sporadyczne akcje protestacyjne. W Lille, Rennes i Lyonie manifestanci zablokowali drogi, w Paryżu sparaliżowali jeden z terminali na lotnisku Charlesa de Gaulle'a, a w Lyonie odcięli prąd w budynku prefektury. W sieci pojawiają się też nagrania, na których widać, jak płonie część zadaszenia znanej paryskiej kawiarni La Rotonde. Media zwracają uwagę, że to jedna z ulubionych kawiarni prezydenta Francji. To właśnie tam Emmanuel Macron świętował zwycięstwo w I turze wyborów prezydenckich w 2017 roku.
Niemniej coraz głośniej mówi się o stopniowym wygaszaniu protestów. 14 kwietnia Rada Konstytucyjna ma podjąć ostateczną decyzję o zatwierdzeniu kontrowersyjnej ustawy. - Uznamy decyzję Rady, czy nam się to spodoba, czy nie - oświadczył szef największej centrali w kraju CFDT Laurent Berger. - Niezależnie od tego, co się wydarzy, mobilizacja będzie kontynuowana - w takiej lub innej formie - stwierdziła z kolei szefowa związku CGT Sophie Binet. Tymczasem francuski rząd nie ugina się pod presją opinii publicznej i powtarza, że zmiany w systemie emerytalnym wejdą w życie jeszcze w tym roku. Środowe rozmowy rządu ze związkowcami nie przyniosły żadnego porozumienia.