Przypomnijmy, że u zbiegu ulic Raciborskiego i Dybowskiego miały zostać wybudowane domki szeregowe. Inwestycja miała zakończyć się w 2018 r. Przedsiębiorca inwestycji nie dokończył, a rodziny, które wpłaciły pieniądze, znalazły się w dramatycznej sytuacji. Money.pl, który cytuje PAP, opisuje, że ludzie spłacali kredyty za domy, których nie mieli. Nie było też pieniędzy na dokończenie budowy. Straty, jakie poniosły 42 poszkodowane rodziny, są szacowane na 10 mln złotych.
Reprezentująca interesy poszkodowanych mec. Skrzypczyńska przekonała nabywców mieszkań, że najlepszym rozwiązaniem będzie przeprowadzenie postępowania upadłościowego. ''Udało się przekonać syndyka, aby nie sprzedawał osiedla za bezcen, tylko dokończył deweloperskie przedsięwzięcie.(...) Dzięki pomocy władz miasta przedsięwzięcie dokończyło Kaliskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego sp. z o.o'' - czytamy.
Prokurator Maciej Leki z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. odczytał we wtorek akt oskarżenia, w którym postawił mężczyźnie trzy zarzuty. Portal money.pl informuje, że oskarżonemu przypisano oszustwo na szkodę nabywców mieszkań oraz kontrahentów realizujących budowę, niezłożenie wniosku o ogłoszenie upadłości reprezentowanej przez niego spółki oraz zatajenie przed nabywcami informacji o obowiązku przyjmowania wpłat na otwarty mieszkaniowy rachunek powierniczy.
Deweloper nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. W swojej obronie podkreśla, że problemy firmy były spowodowane wzrostem cen na materiały budowlane, co jest trudne do przewidzenia. "Głos Wielkopolski" przekazał, że Sebastian O. nie stawił się we wtorek w sądzie. Pojawili się za to pokrzywdzeni i ich przedstawiciele. Jak przyznali w rozmowie z PAP, wiele rodzin ucierpiało. - Niektóre (rodziny przyp. red) się rozpadły, kilka osób się rozchorowało w wyniku permanentnego stresu. Wielu z nich przeżyło załamanie nerwowe i depresje. Żeby udźwignąć kredyty i niespodziewane koszty, musimy dorabiać w kilku miejscach pracy - powiedzieli.
- Każda rodzina musiała dopłacić około 100 tys. zł, żeby dokończyć swoje mieszkania. To jest ponad 4 miliony złotych. Dodatkowo ci ludzie, zamiast mieszkać w swoich mieszkaniach, wynajmowali przez wiele lat inne, więc każdy indywidualnie będzie składał wniosek o naprawianie szkody. Zabezpieczyliśmy za pośrednictwem prokuratury dwie okazałe wille dewelopera o szacunkowej wartości 2 milionów złotych, więc z tej kwoty w przyszłości mam nadzieję, że moi klienci, pewnie nie w całości, ale zostaną zaspokojeni, jeżeli chodzi o naprawienie szkody - tłumaczyła w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" mec. Karolina Skrzypczyńska, która od początku prowadzi sprawę Osiedla Dębowego.