Andrzej Gajcy w rozmowie Danielem Obajtkiem na łamach Onetu zaczął od rozliczenia przeszłości Daniela Obajtka. Poruszono temat taśm, na których prezes Orlenu używał wielu niecenzuralnych słów. Obajtek powiedział, że tego nie żałuje, bo był wówczas bardzo młodym człowiekiem, który praktycznie nie działał w polityce. Odciął się też od tłumaczeń partyjnych kolegów, jakoby taki styl wypowiedzi był związany z zespołem Touretta, na który choruje.
Obajtek przyznał też, że nie wstydzi się tego, że kiedyś był wójtem Pcimia. - Moja wcześniejsza droga to nie tylko Pcim. Oceniając mnie w ten sposób, gardzi się ludźmi z małych miejscowości. Ludzie z warszawskiego mainstreamu uważają, że tylko oni mają prawo do stanowisk i do wielkiego życia, bo od razu urodzili się pod krawatem i na stanowiskach ministerialnych. To jest bardzo krzywdzące i mam ku temu powody, aby tak twierdzić. Wie pan, ile obelg słyszałem i ile przyjmuję codziennie ataków, które nie są związane z rzeczami, które robię? - powiedział Daniel Obajtek.
Orlen w ostatnich latach przejął Lotos oraz PGNiG. Obajtek stwierdził, że te fuzje chciały przeprowadzić "wszystkie formacje polityczne i wszyscy poprzedni prezesi, którzy byli w Orlenie (...). Tylko im się to nie udało. I to jest kwestia zawiści, zazdrości, że udało się to człowiekowi, który był wójtem".
Obajtek został zapytany też o to, czy po Jarosławie Kaczyńskim jest obecnie najpotężniejszym człowiekiem w kraju.
Wcale tak nie jest. To pańska opinia, nie zastanawiam się nad tym i nie wydaje mi się, żeby to była prawda
- odpowiedział prezes Orlenu. W dalszej części przyznał też, że czasem rozmawia z prezesem PiS. "Dyskutujemy o biznesie, o bezpieczeństwie państwa, sytuacji gospodarczej kraju i Europie". Poinformował też, że dołączenie do rady nadzorczej Janiny Goss nie było z nim konsultowane i była to decyzja podjęta za jego plecami. Podkreślał jednak, że ceni mecenaskę. Z kolei z premierem Mateuszem Morawieckim Obajtek rozmawia "bardzo często. (...) To są rozmowy na wielu szczeblach, zwłaszcza że pan premier jeździ w różne zakątki świata tam, gdzie mamy swoje biznesy. Zatem to jest normalna sprawa, że rozmawiamy o biznesach i planach". Unikał jednak odpowiedzi na prośbę potwierdzenia korespondencji, która wyciekła ze skrzynki Michała Dworczyka i z której wynikało, że premier oferował Obajtkowi posadę.
Panie redaktorze, różnie się rozmawia. Czasami żartobliwie, a czasami mniej żartobliwie. Używa się określeń grzecznościowych i mniej grzecznościowych. Ja tego nie potwierdzam
- powiedział prezes Orlenu.
Obajtek mówił też, że wszyscy poprzedni szefowie spółki byli polityczni, a on sam nigdy nie wypierał się tego, że jest członkiem PiS.
Nie znam prezesa Orlenu, który nie miałby bezpośredniego numeru telefonu do premiera czy lidera rządzącego obozu. Chcąc realizować duże projekty wpływające na gospodarkę, potrzebne są do tego wsparcie premiera, szefa partii rządzącej i dobra polityka zagraniczna
- stwierdził Obajtek.
Gdy był dalej dopytywany o to, czy jest potężnym człowiekiem, stwierdził, że "nigdy się tak nie czuł". Przyznał jednak, że jest pracoholikiem, pracuje po 18 godzin na dobę, nie korzysta z żadnych przywilejów i "odrywa się" od jakichkolwiek salonów.
Gdyby nie wsparcie polityczne, które pan nazywa władzą, wówczas nie mógłbym tego wszystkiego, co nam się w Orlenie udało, przeprowadzić. Gdybym nie miał odpowiedniego wsparcia ze strony prezesa Jarosława Kaczyńskiego, to jak pan myśli, czy dokonałbym fuzji lub zlikwidowałbym tyle zarządów i stworzył tak duży koncern, mający wpływ na stabilizację gospodarczą naszego kraju? Otóż nie, bo pierwszy lepszy watażka, by mnie wyeliminował
- powiedział Daniel Obajtek. Jego zdaniem poprzedni prezesi nie podjęli się wielkich zadań, bo "nie chcieli się kopać, a woleli spokojne życie". Dodał, że on miał inny cel i przyszedł do Orlenu, żeby coś po sobie zostawić.
W dalszej części rozmowy padło pytanie, czy Daniel Obajtek ma ambicję, by zostać posłem, ministrem, premierem, prezydentem czy prezesem PiS. "No, bez przesady. Oczywiście, że nie" - odrzekł Obajtek i dodał, że nie ma żadnych ambicji politycznych, oraz że nie życzy sobie mianowania go na stanowiska.
Nie mam żadnych politycznych aspiracji (...) Polityka bywa gadaniną bez pokrycia. To nie jest mój żywioł. (...) Nie będę kandydował i nic tego nie zmieni
- podkreślił jeszcze raz Obajtek. Jak tłumaczył, "administracja państwowa to jest zupełnie inny żywioł niż biznes", a on sam lubi "szybkie działanie, które równie szybko przynosi efekty" oraz podejmowanie decyzji. "Lubię, bo jestem człowiekiem temperamentnym" - zaznaczył.
Andrzej Gajca stwierdził, że Obajtek ma nieformalny immunitet i jest nietykalny, na co prezes Orlenu odrzekł, że dziennikarz się "absolutnie myli". Ten jednak drążył i stwierdził, że gdyby nie rządy PiS i Zbigniew Ziobro, Obajtek zostałby skazany. Obajtek uważa jednak, że wszystko to jest nieprawdą, a wobec ministra sprawiedliwości nie ma żadnego długu wdzięczności, bo o kasację "haniebnej ugody, jaką zawarła prokuratura przy akceptacji sądu" wnosił prokurator generalny Andrzej Seremet.
Prezes Orlenu przyznał też, że jeśli PiS przegra wybory, w co nie wierzy, to nie chciałby dłużej pełnić tej funkcji.
Na pewno nie będę uczestniczył w grabieży najważniejszej firmy, która jest podstawą polskiej gospodarki
- powiedział, nawiązując do mafii paliwowych.
Nie tylko Donald Tusk wiedział. Zarząd Orlenu wiedział i dobrze zdawał sobie sprawę z tego, jak to wygląda. (...) To są fakty i są na to dokumenty.
- stwierdził.
Wcześniej o zapowiedziach Donalda Tuska o paliwie po 5 zł Obajtek powiedział, że "to już nie są poglądy rodem z PRL-u, tylko wręcz gospodarcza bolszewia". Takich refleksji nie miał już, gdy oburzał się, że Orlen zostanie sprywatyzowany oraz gdy został spytany o potencjalne przejęcie przez Orlen Grupy Azoty.
Czy nie widzi pan w tym działaniu synergii, np. związanej z większymi możliwościami zakupu surowców? Nie widzi pan synergii produkcyjnej? Chodzi o to, że trzeba koncentrować poszczególne obszary, bo tylko tak mamy możliwość reagować w niestabilnych czasach. To wychodzi z logiki gospodarczej, a nie z moich osobistych ambicji
- powiedział Obajtek.
Prezes Orlenu wielokrotnie też odbijał zarzuty, że sprawuje kontrolę nad przejętą grupą medialną Polska Press.
Ale to nie ja reguluję. Polska Press ma swój zarząd i ja nie mam zamiaru wpływać na treści, które tam są redagowane. (...) Nie słyszałem, aby któryś z polityków PiS wpływał tam na treści
- stwierdził.