W całej Francji miejska komunikacja tramwajowa i autobusowa zostanie wstrzymana od godziny 21:00 do rana - takie polecenie wydało tamtejsze MSW. Nie wiadomo czy ograniczenia nie zostaną przedłużone. Minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin tłumaczył, że chce w ten sposób "stłumić napięcie". Komunikacja miejska służy bowiem protestującym do wyrażania swojego buntu. Przykładowo we wschodnim Lyonie podpalony został tramwaj, a 12 autobusów spłonęło w zajezdni w Aubervilliers na północy Paryża.
MSW poleciło też prefektom wprowadzenie zakazu sprzedaży i przewożenia moździerzy, fajerwerków, kanistrów z benzyną, substancji kwasowych i łatwopalnych produktów chemicznych. Produkty te są używane przez chuliganów do atakowania policji. Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa podejmowane są w całym kraju. W Paryżu odwołano wiele imprez szkolnych, festiwali i koncertów. W kilku miejscowościach pod Paryżem do poniedziałku obowiązuje godzina policyjna. W Marsylii wprowadzono zakaz manifestacji. Zachęcono też tamtejsze restauracje do wcześniejszego zamknięcia lokali gastronomicznych na świeżym powietrzu. W całym kraju dochodzi też do licznych przypadków ataków na sklepy. Reuters opisuje, że w centrum handlowym Chatelet Les Halles w Paryżu doszło do włamania do sklepu obuwniczego, a kilka osób zostało aresztowanych po rozbiciu witryn sklepowych wzdłuż sąsiedniej ulicy handlowej Rue de Rivoli. We Francji splądrowano też kilka supermarketów.
Według ostatecznego bilansu minionej nocy, w całym kraju zatrzymano 875 osób, w tym 408 w rejonie Paryża. Sprawcy zamieszek zaatakowali 492 budynki, spalili 2 tysiące samochodów, a strażacy ugasili 3880 pożarów. Po południu podczas posiedzenia sztabu kryzysowego prezydent Macron zapowiedział ściganie sprawców zamieszek, którzy zamieszczają nagrania w mediach społecznościowych. Podkreślił, że co trzeci aresztowany minionej nocy to nieletni i apelował do ich rodziców o odpowiedzialność.
Protesty wybuchły po tym jak na robotniczych przedmieściach Nanterre 17-letni Nahel M. - pochodzenia algierskiego i marokańskiego - został zastrzelony we wtorek przez policjanta, kiedy nie chciał poddać się kontroli. Agencja Reutera opisuje, że prawnik policjanta, który oddał strzał, tłumaczył, że jego klient celował w nogę kierowcy, ale został uderzony, co spowodowało, że strzelił w klatkę piersiową nastolatka. Gniew protestujących jest podsycany poczuciem niesprawiedliwości wobec mniejszości etnicznych. Francuzom zarzuca się "systemowy rasizm", czemu zaprzeczył prezydent Emmanuel Macron.