Minister, który odpowiada za budowę fotoradarów, kupił antyradar. Za pieniądze podatników

Minister Andrzej Adamczyk w rządzie odpowiada za fotoradary. Ale w ubiegłym roku sam kupił urządzenie ostrzegające przed kontrolami prędkości i to nie za prywatne pieniądze, a ze środków jego biura poselskiego. - Czy "pierwszy fotograf w Polsce" powinien mieć takie urządzenie? - pyta w "Fakcie" Marek Konkolewski.
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk nadzoruje rozbudowę sieci fotoradarów w Polsce. W związku z tym Marek Konkolewski, ekspert ruchu drogowego i były szef Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym w rozmowie z "Faktem" nazywa Adamczyka "pierwszym fotografem". Z gazetą rozmawiał po tym, jak ujawniła, że minister infrastruktury zakupił na koszt swojego biura poselskiego antyradar.

Zobacz wideo Odcinkowy pomiar prędkości - skuteczna broń w walce z kierowcami, którzy przekraczają prędkość

Minister od fotoradarów kupuje antyradar na koszt biura poselskiego

"Fakt" sprawdził sprawozdania wydatków biur poselskich. Na każde z nich miesięcznie idzie z kieszeni podatników 19 tys. zł. Taki dokument składa się raz w roku. Jak wynika ze sprawozdania biura poselskiego Andrzeja Adamczyka, 26 maja 2022 roku kupiło ono urządzenie Yanosik GTR za 1411 zł. Yanosik to popularna aplikacja z mapami, która wyróżnia się jednak systemem ostrzegania przed fotoradarami, kontrolami prędkości czy wypadkami. Urządzenie zastępuje telefon w samochodzie i wygląda jak mapy GPS sprzed około dekady czy dwóch, czyli mniej więcej sprzed czasu upowszechnienia się smartfonów.

"Gdybym zauważył, że mój pracownik korzysta z takiego urządzenia, zwróciłbym uwagę"

Aż mi się wierzyć nie chce, że minister Andrzej Adamczyk chce się chować za Yanosika. Tylko czy 'pierwszy fotograf w Polsce' powinien mieć takie urządzenie? Moim zdaniem nie

- mówi dla "Faktu" Marek Konkolewski. Jak dodaje, korzystanie z aplikacji jest legalne, ale minister Adamczyk publicznie podkreśla, jak ważne jest bezpieczeństwo na drodze. Konkolewski twierdzi, że minister na co dzień korzysta pewnie ze służbowego auta. Jak mówi: "gdybym to jednak ja zauważył, że mój pracownik korzysta z takiego urządzenia, to zwróciłbym uwagę, by tego nie robił".

Dlatego dałbym panu ministrowi radę - by on sam i jego pracownicy korzystali ze ściąg – znaków i sygnałów drogowych oraz przepisów Kodeksu drogowego, które przecież ten resort wprowadza

- podsumowuje Konkolewski. 

O komentarz do sprawy poprosiliśmy również  biuro poselskiego ministra Andrzeja Adamczyka oraz ministerstwo infrastruktury. Odpowiedzi zamieścimy, gdy tylko je dostaniemy. Jak podkreśla "Fakt" Andrzej Adamczyk nie będzie mógł się jednak wykręcić niewiedzą o zakupie, bo pod sprawozdaniem finansowym widnieje jego podpis. 

Więcej o: