58-letnia Kathryn Faver kupiła we wrześniu 2022 roku trzy zdrapki. Jednak z nich przyniosła kobiecie niesamowite szczęście. Faver wygrała milion dolarów. Po opłaceniu podatku od wygranej i przekazaniu 10 tysięcy dolarów na kościół, w którym pastorem jest jej syn, postanowiła resztę - ok. 400 tys. dolarów - ulokować w nieruchomości, jak podaje thesun.co.uk. Za pozostałe pieniądze kupiła dom oraz opłaciła wszelkie rachunki z tym związane. "Mieli wiele ofert, ale ponieważ miałam gotówkę, przyjęli moją" - mówiła. Zdaniem byłej milionerki dom znajdował się w idealnej lokalizacji. Był pomiędzy Fort Walton Beach, gdzie mieszka najmłodszy wnuk Faver i Sandestin, gdzie swój dom ma matka kobiety, która jest chora i wymaga wsparcia oraz opieki córki.
58-latka wynajęła firmę, specjalizującą się w przeprowadzkach, która miała przewieźć jej rzeczy do nowego domu. W tym czasie kobieta pojechała odebrać swojego psa, po drodze otrzymała telefon z policji. Funkcjonariusze przekazali, że w jej nowym lokum doszło do pożaru. "Nie przespałam w nim nawet nocy, nie spędziłam w nim nawet 10 minut" - mówiła załamana.
Policja ustaliła, że pożar miał swój początek w kuchni. Jak przekazuje palmbeachpost.com kobieta uważa, że winne są osoby, które przenosiły jej rzeczy. Jedna z nich miała postawić kartonowe pudełko na blacie kuchenki, która przypadkowo się włączyła. Jednak firma nie ma zamiaru ponosić odpowiedzialności za ten incydent. Na swoje nieszczęście była milionerka, nie ubezpieczyła domu. Twierdziła, że nie zrobiła tego, ponieważ podczas urlopu przed przeprowadzką zachorowała i chciała skontaktować się z ubezpieczycielem jak już będzie mieszkać w nowym lokum. "Osobiście wynika to z mojej głupoty" - mówiła.
Kobieta zainwestowała praktycznie całą wygraną w nową nieruchomość. "W zasadzie mam teraz na koncie może 300 dolarów… ponieważ włożyłam w to wszystko" - mówiła załamana w rozmowie z thesun.co.uk. W rezultacie, mimo początkowego szczęścia i wielkiej wygranej, kobieta stała się bankrutką.