Do Polski wróciła już blisko dwustuosobowa grupa turystów z Rodos. Zanim jednak udało im się trafić do kraju, przez kilkadziesiąt godzin bez bagaży i opieki biura podróży byli uwięzieni na lokalnym lotnisku w oczekiwaniu na lot powrotny.
Mamy informację, że biuro podróży i przewoźnik nie przekazywali na bieżąco tych informacji, co będzie przez nas sprawdzane. W tej chwili wiemy, że te osoby są tymczasowo przenoszone do innych hoteli. Każdy, kto jest w takiej sytuacji, może zgłosić informację do naszej ambasady, ponadto każdemu przysługuje, zgodnie z przepisami, prawo do odszkodowania od przewoźnika czy biura podróży
- mówił w rozmowie z portalem "i.pl" wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Wiceminister sportu i turystyki Andrzej Gut-Mostowy także przekazał, że biura podróży nie mają prawa uchylać się przed opieką nad turystami w sytuacji zagrożenia. - Biura podróży są zobowiązane prawnie do zorganizowania pobytu - podkreślał. Z informacji resortu wynika, że większość ewakuowanych turystów trafiła do innej części wyspy, wróciła do kraju lub do hotelu, z którego wcześniej byli ewakuowani. Pożarami na Rodos jest zagrożony bowiem obszar kilkunastu kilometrów na południu wyspy, a w pozostałej jej części jest spokojnie.
Bartosz Kempa, autor serwisu Zmarnowanyurlop.pl w rozmowie z Polsatem także apelował do podróżnych, żeby z dystansem podchodzili do informacji, że nie przysługują im żadne odszkodowania lub zadośćuczynienia. - Wciąż przysługuje żądanie do obniżki cen. Urlop został skrócony, nie skorzystaliście z części atrakcji i jak najbardziej macie państwo prawo ubiegać się o taką obniżkę - tłumaczył. Oprócz obniżki turyści mogą także domagać się odszkodowania oraz zadośćuczynienia za tzw. poczucie zmarnowanego urlopu, ale ich uzyskanie może być trudniejsze i prawdopodobnie swoich racji trzeba będzie dochodzić w sądzie. Ubiegając się o te formy rekompensaty, w przypadku turystów z Grecji należałoby powołać się na tzw. nieuniknione i nadzwyczajne okoliczności (NNO).
Biuro podróży też może jednak powołać się na NNO, próbując uniknąć odpowiedzialności. - Touroperator także nie ma łatwo, bo to on będzie musiał udowodnić, że skutków takiego żywiołu faktycznie nie można było uniknąć, nawet gdyby podjęto wszystkie rozsądne działania. A przecież rozsądnym mogło być odwołanie imprezy turystycznej z uwagi na niebezpieczeństwo - mówi Kurek w rozmowie z Business Insiderem. Rozstrzygać słuszność w takich sprawach będzie sąd.
Z kolei turyści, którzy dopiero mieli w planach wakacje na Rodos, mogą, powołując się na tę samą wzmiankę, domagać się bezkosztownego odstąpienia od umowy. - Ustawodawca to zapisał i daje nam możliwość powołania się na żywioły jako sytuację niezależną od nas. Ten przepis pozwala zarówno turystom, jak i biurom podróży na możliwość bezkosztowego rozwiązania umowy, czyli pozwala na zwrot między innymi wszystkich kwot wpłaconych przez klienta - mówił autor serwisu Zmarnowanyurlop.pl w Polsacie.
Obowiązek organizacji ewakuacji spoczywa natomiast na organizatorach wypoczynku, czyli biurach podróży i przewoźnikach. - Są oni zobowiązani do zapewnienia podróżnym bezpieczeństwa i opieki. Jeżeli jednak z tego obowiązku by się nie wywiązywali, wtedy na pewno będziemy reagować - zapewnił wiceszef MSZ. Zachęca też, by informacji o aktualnej sytuacji domagać się w pierwszej kolejności od organizatorów wycieczki, czyli biur podróży i przewoźników. - Jeżeli jednak nie wywiązują się one z tych obowiązków, to wówczas należy zgłaszać to do naszej ambasady. Infolinia jest czynna całą dobę, została ustanowiona w związku z sytuacją zagrożenia na Rodos. Podkreślić należy, że ze względu na bardzo duże zainteresowanie czas oczekiwania na połączenie może być nieco dłuższy. My będziemy zbierali wszelkie informacje i jeżeli będą pojawiały się problemy, będziemy interweniować u przewoźników - dodawał.