Zapytaliśmy MSZ, dlaczego wciąż można latać do ogarniętej pożarami Grecji. Mamy odpowiedź

"Komunikaty i ostrzeżenia MSZ to wyłącznie rekomendacje, które należy wziąć pod uwagę przy planowaniu podróży i nie są wiążące" - napisało Ministerstwo Spraw Zewnętrznych. To odpowiedź na pytania Gazeta.pl na temat zaleceń dotyczących podróży do Grecji, którą trawią pożary.
Grecja. Pożary na Rodos, 24 lipca 2023 r.
Fot. Petros Giannakouris / AP Photo

Greckie wyspy trawią pożary, codziennie wybuchają ich tam dziesiątki. Najgorsza sytuacja jest na Rodos, z której trzeba było ewakuować 20 tys. osób. Kolejne loty na wyspę odwołało biuro TUI, ale już Ryanair lata do Grecji zgodnie z rozkładem. W Wielkiej Brytanii niektóre biura podróży jeszcze w poniedziałek oferowały wyjazdy nawet do hoteli, które zostały zamknięte z powodu pożarów. 

Zobacz wideo Pożar na Sycylii. Widok z Giardini-Naxox

MSZ nie może zakazać wyjazdów do kraju

Mimo że sytuacja na greckich wyspach jest tragiczna, polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało raczej zachowawczy komunikat w tej sprawie. Resort informuje, że "wysoki poziom zagrożenia pożarowego w Grecji będzie się utrzymywał przez najbliższe tygodnie ze względu m.in. na prognozowane wysokie temperatury". MSZ nie odradza jednak podróży do całej Grecji, a jedynie "powstrzymanie się przed wyjazdami w miejsca na wyspie [Rodos - red.], które władze greckie uznały za niebezpieczne lub zamknięte dla ruchu turystycznego". Do osób przebywających na Korfu lub Rodos resort apeluje, by zachować szczególną ostrożność i bezwzględnie stosować się do poleceń służb porządkowych. 

Podobnie wygląda sprawa w Wielkiej Brytanii, gdzie publicyści domagają się zmiany zaleceń, bo biura podróży nie potrafią zachować się odpowiedzialnie. My natomiast zwróciliśmy się do polskiego MSZ z pytaniami, czemu wciąż można latać do Grecji, mimo trawiących ją pożarów

Polskie biura podróży i linie lotnicze wciąż mogą wysyłać turystów do Grecji, ponieważ Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie może tego zakazać. Komunikaty i ostrzeżenia MSZ to wyłącznie rekomendacje, które należy wziąć pod uwagę przy planowaniu podróży i nie są wiążące

- odpisał nam resort. 

MSZ tłumaczy, że decyzję o odwołaniu wyjazdu należy do organizatora, a o tym, czy jechać na wakacje - do samego uczestnika turnusu. Ministerstwo apeluje więc o "śledzenie sytuacji w Grecji i podejmowanie decyzji, mając na uwadze bezpieczeństwo swoje i swoich najbliższych". 

MSZ prosi o kontakt w razie problemów

"Polscy turyści sukcesywnie opuszczają Rodos. Zdarzają się problemy organizacyjne, w pewnym stopniu zrozumiałe zważywszy na trudną sytuację na wyspie" - pisze MSZ. Resort dodaje, że również za loty powrotne odpowiadają biura podróży i przewoźnicy. Jeśli jednak nie wykonują oni swoich obowiązków lub nie udzielają informacji we właściwym sposób, resort prosi o kontakt za pośrednictwem infolinii Ambasady RP w Atenach. Ambasada ustanowiła specjalną alarmową linię telefoniczną +30 693 655 46 29 (24-godzinna), dodatkowo uruchomione zostały dwie linie informacyjne pod numerami: +30 210 6797743 oraz +30 210 6771 997 (czynne od 9:00 do 16:00). 

"Biura podróży nie mają prawa uchylać się przed opieką nad turystami w sytuacji zagrożenia" - tak wiceminister sportu i turystyki Andrzej Gut-Mostowy skomentował sytuację polskich turystów na greckiej wyspie Rodos. Wiceminister, który przebywa na tej wyspie, powiedział Polskiemu Radiu 24, że nie wszystkie miejsca są zagrożone i biura podróży mogą zapewnić bezpieczny pobyt swoim klientom. "Biura podróży są zobowiązane prawnie do zorganizowania pobytu" - podkreślił wiceszef resortu sportu i turystyki. Dodał, że według jego wiedzy większość ewakuowanych turystów trafiła do innej części wyspy. Wyjaśnił, że pożarami jest zagrożony obszar kilkunastu kilometrów na południu wyspy, a w pozostałej jej części jest spokojnie.

Przed północą do Polski z Rodos wróciła blisko dwustuosobowa grupa polskich turystów. Przez kilkadziesiąt godzin bez bagaży i opieki biura podróży byli uwięzieni na lokalnym lotnisku w oczekiwaniu na lot powrotny do kraju.

Więcej o: