W stolicy Nigerii, Abudży, odbył się w niedzielę nadzwyczajny szczyt Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS). Szczyt został zwołany w związku z sytuacją w Nigerze i zamachu stanu, do którego doszło w tym tygodniu. Wspólnota ECOWAS zażądała m.in. natychmiastowego uwolnienia i przywrócenia na stanowisko prezydenta Nigru Mohameda Bazouma, od środy przetrzymywanego przez wojsko.
"W przypadku niespełnienia żądań władz w ciągu tygodnia [ECOWAS podejmie - red.] wszelkie środki niezbędne do przywrócenia porządku konstytucyjnego w Republice Nigru. Środki takie mogą obejmować użycie siły. W tym celu szefowie sztabów obrony ECOWAS mają się spotkać natychmiast" - przekazano w oświadczeniu cytowanym przez France24.com. Ogłoszono też zawieszenie wszystkich transakcji handlowych i finansowych między członkami ECOWAS a Nigrem.
Narodowa Rada Obrony Ojczyzny - taką nazwę nosi junta wojskowa w Nigrze - w odczytanym w państwowej telewizji w sobotę komunikacie oceniła, że nadzwyczajny szczyt ECOWAS ma na celu "zatwierdzenie planu agresji na Niger poprzez nieuchronną interwencję wojskową w Niamey [stolicy Nigru - red.] we współpracy z krajami afrykańskimi niebędącymi członkami organizacji i niektórymi krajami zachodnimi". "Jeszcze raz przypominamy ECOWAS lub każdemu innemu poszukiwaczowi przygód, naszą niezłomną determinację w obronie naszej ojczyzny" - dodał rzecznik junty.
W niedzielę przed ambasadą Francji w stolicy Nigru doszło do wielotysięcznej demonstracji zwolenników zamachu stanu. Niektórzy z uczestników próbowali dostać się do siedziby ambasady, inni zerwali tablicę informacyjną i ją podeptali. Tłum miał ze sobą flagi Rosji i Nigru, skandował hasła takie jak m.in. "Rosja, Rosja, Rosja!" i "Niech żyje armia Nigru!". Jak podaje agencja AFP, wobec demonstrantów użyto kanistrów z gazem łzawiącym.
Jak informuje France24.com, demonstrację potępił prezydent Francji Emmanuel Macron. Pałac Elizejski przekazał w komunikacie, że "każdy, kto atakuje obywateli, armię, dyplomatów" może spodziewać się "natychmiastowej i nieustępliwej" reakcji Francji. Prezydencka administracja przypomniała jednocześnie o "przyjaźni między narodami Nigru i Francji oraz szczególnej roli Francji w walce z terroryzmem oraz rozwoju gospodarczym i społecznym Nigru".
Niger uchodził dotychczas za ostatniego dużego partnera Paryża w regionie Sahelu. Odgrywa kluczową rolę w sprawie dostaw uranu do Francji i walki z dżihadystami. Teraz nowe władze kraju nie kryją wrogiego nastawienia do Francji i sympatii dla Rosji, która wzmocniła w ostatnich latach swoje wpływy w tym regionie, wykorzystując najemników Grupy Wagnera.
Do zamachu stanu doszło w środę. Od tego czasu obalony prezydent Mahmud Bazoum jest przetrzymywany w pałacu prezydenckim. Generał Abdourahamane Tchiani obwołał się nowym przywódcą kraju. Generał Tchiani, pełniący od roku 2011 funkcję dowódcy straży prezydenckiej, uzasadnił pucz "znaczącym pogorszeniem się sytuacji bezpieczeństwa" w kraju. Wspomniał również o zagrożeniu ze strony dżihadystów oraz o korupcji w instytucjach państwowych.
W swoim przemówieniu podkreślał, że "za prezydentury Bazouma wmawiano obywatelom, że wszystko jest w porządku, jednak rzeczywistość Nigru to ofiary śmiertelne, wysiedlenia, upokorzenia i frustracje". Pucz w Nigrze potępiły rządy innych afrykańskich krajów, a także Unia Europejska, ONZ i Stany Zjednoczone. Francuskie MSZ poinformowało w sobotę o wstrzymaniu wszystkich programów pomocy rozwojowej i wsparcia budżetowego dla Nigru. Decyzje, które zapadły podczas specjalnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa i Obrony, zwołanego przez prezydenta Francji, mają efekt natychmiastowy. W komunikacie wydanym przez francuskie MSZ napisano, że Paryż domaga się przywrócenia porządku konstytucyjnego w Nigrze wokół demokratycznie wybranego prezydenta Mohameda Bazouma.