Przed statkiem protestowali studenci, opozycjoniści i działacze społeczni. W porcie ustawiono metalowe barierki, a porządku pilnowała policja. Pomimo tego protestujący obrzucili jajkami i butelkami autokar, którym poruszali się rosyjscy turyści. Zatrzymano 23 osoby, w tym obywatela Ukrainy.
Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili poparła protesty. "Jestem dumna z naszego narodu, który pokojowo oprotestował kolejną rosyjską prowokację" - napisała. Z kolei Irakli Kobakhidze, przewodniczący parlamentu z partii Gruzińskie Marzenia, potępił je i nazwał "zezwierzęceniem".
Do poprzednich demonstracji, doszło 27 lipca, podczas pierwszej wizyty wycieczkowca Astorii Grande w Batumi. Wówczas również został oprotestowany.
Oburzenie wywołało zachowanie rosyjskich turystów, którzy w rozmowie z mediami powiedzieli, że Rosja nie jest okupantem i wyzwoliła Abchazję od Gruzji. W reakcji na protesty wiceminister gospodarki Gruzji Guram Guramiszwili ogłosił, że jego kraj jest otwarty dla turystów "zarówno drogowych, jak i lotniczych", a także, że "ważne jest, aby kraj pozycjonował się pod względem komunikacji morskiej i wykorzystywał potencjał, jaki ma w kierunku morskim branży turystycznej".
Za pierwszym razem w porcie na proteście pojawiło się kilkadziesiąt osób z transparentami. Po godzinie protestu kapitan statku zdecydował się opuścić Batumi, mimo że miał zostać tam na dwa dni. Gruzini uczestniczący w demonstracji śpiewali hymny Ukrainy i Gruzji, żądali wyprowadzenia rosyjskich wojsk z ukraińskich obwodów i zaprzestania okupacji gruzińskich regionów Abchazji i Osetii Południowej. Podobną akcję przeciwnicy obecności rosyjskich turystów zorganizowali w Tbilisi przed budynkiem parlamentu.