USA. Squattersi zdemolowali wartą 10 mln rezydencję w Hollywood. "To nieporozumienie" [WIDEO]

Dzicy lokatorzy zdewastowali wartą ponad 10 milionów dolarów rezydencję w Hollywood. Posiadłość została zaśmiecona gruzem i odchodami, a na ścianach pojawiły się obraźliwe graffiti. Na miejscu policja zatrzymała trzy osoby, które miały przebywać w willi od kilku dni. Sąsiedzi przyznali, że podobne wtargnięcia miały miejsce już wcześniej.
Dzicy lokatorzy zdewastowali wartą ponad 10 milionów dolarów willę
Screen YouTube KTLA 5

Funkcjonariusze z Departamentu Policji Los Angeles otrzymali zgłoszenie od mieszkańców Hollywood Hills o głośnych krzykach kobiety dochodzących z niezamieszkałej rezydencji zaprojektowanej przez architekta Richarda Tuila. Na miejscu znaleziono trójkę squattersów (dzikich lokatorów), którzy nielegalnie wtargnęli na teren posesji.

Zobacz wideo Skąd się biorą tak duże zyski banków w Polsce? Kiedy koniec bankowego El Dorado?

USA. Squattersi zdemolowali wartą 10 milionów rezydencję

Policjanci zatrzymali dwie kobiety oraz jednego mężczyznę, którzy nielegalnie przebywali na terenie rezydencji. Całą trójkę dzikich lokatorów wyprowadzono z posiadłości w kajdankach. Nieruchomość, która została wystawiona na sprzedaż za ponad 10 milionów dolarów, została zaśmiecona gruzem i odchodami. Część ścian została także zniszczona przez namalowanie na nich wulgarnego graffiti. 

 

Oficer policji w Los Angeles w rozmowie z lokalną telewizją przyznał, że zatrzymani dopuścili się "tylko wtargnięcia" i tzw. squattowania. Dwójka z trzech dzikich lokatorów tłumaczyła, że to nieporozumienie. Jedna z kobiet przyznała nawet, że na miejscu znajdowała się po to, żeby posprzątać. - Zostałam wynajęta do posprzątania, usunięcia dzikich lokatorów i  przygotowania domu do wynajmu lub sprzedaży - powiedziała w rozmowie z telewizją KTLA. W związku z niewielką wagą przewinienia cała trójka została zwolniona. 

Nie pierwszy raz policja interweniowała ws. dzikich lokatorów w hollywoodzkiej willi

Sąsiedzi przyznali, że dzicy lokatorzy musieli przebywać w rezydencji przez co najmniej kilka dni. Jedna z kobiet wspomniała, iż podobne problemy pojawiają się w tym miejscu znacznie częściej. W ubiegłym roku policja interweniowała w tej samej willi kiedy 41-letni mężczyzna zabarykadował się w niej z psem. 41-latek był podejrzany o wycelowanie strzelby w innego człowieka. Mężczyzna - zdaniem mediów także dziki lokator rezydencji - został zatrzymany dopiero po wielogodzinnej akcji z udziałem funkcjonariuszy SWAT.

Więcej o: