"Nieoficjalnie: 'cały wirnik i łopaty do wymiany, śmigłowiec do remontu. Koszt samych części to ok. 3 mln zł'" - napisał w mediach społecznościowych senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza. Użytkownicy X (dawniej Twitter) w komentarzach pod wpisem już zaczęli zastanawiać się nad tym, kto poniesie koszty naprawy policyjnej jednostki.
Jak informowaliśmy, w poniedziałek 21 sierpnia okazało się również, że członkiem załogi policyjnego śmigłowca, który latał nad uczestnikami pikniku wojskowego koło Ciechanowa, a następnie zahaczył i zerwał linię energetyczną, był pilot, który 14 lat temu spowodował śmiertelny wypadek wojskowego śmigłowca koło Bydgoszczy.
Do tego zdarzenia doszło w 2009 roku podczas przygotowań do misji w Afganistanie. Piloci lecieli wówczas śmigłowcem Mi-24. Wbrew obowiązującym procedurom bezpieczeństwa, maszyna obniżyła pułap lotu, zahaczając najpierw o wierzchołki drzew znajdujące się na poligonie, a potem uderzyła w ziemię.
Zdarzenie, do którego doszło w niedzielę 20 sierpnia na pikniku wojskowym w Sarnowej Górze koło Ciechanowa, skomentował generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych, który nie pochwalił zachowania pilota. - Złamali elementarne zasady bezpieczeństwa. Nie lata się nad głowami ludzi. Nie wolno tego robić. Jeżeli ktokolwiek tak robi, to popełnia przestępstwo, a przede wszystkim narusza zasady ruchu w powietrzu - skomentował Skrzypczak. - Problemem jest to, że ci ludzie wiedzą, że co by się nie wydarzyło, to i tak im się nic nie stanie, bo ich "przykryją" - dodał generał cytowany przez "Fakt", o czym pisaliśmy w artykule udostępnionym poniżej.
Piloci śmigłowca zerwali linię energetyczną, która całe szczęście nie była przewodziła prądu. Najprawdopodobniej dlatego nikomu nic się nie stało.
- Pan Maciej Wąsik powinien odejść ze stanowiska. Nie pierwszy raz w tej kampanii wyborczej służby mundurowe są wykorzystywane jako tło dla polityków PiS albo jako elementy kampanii - powiedział na wtorkowej (22 sierpnia) konferencji prasowej poseł Koalicji Obywatelskiej Marcin Kierwiński. Do sprawy podczas briefingu odniósł się także były szef Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
- Wiemy też, że ten śmigłowiec został poważnie uszkodzony, doszło do uszkodzenia łopaty wirnika, a za naprawę zapłacą podatnicy kilkaset tysięcy dolarów - powiedział Maciej Lasek dodając, że "po zdarzeniu śmigłowiec nie wylądował, by można było ocenić szkody, ale odleciał, dalej stwarzając zagrożenie". - Na ziemi nie było żadnej osoby, która powinna dbać o bezpieczeństwo i która nie powinna pozwolić na start tego śmigłowca - podkreślił polityk. Koalicja Obywatelska zapowiedziała też złożenie wniosku do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie kontroli zasad dysponowania sprzętem policyjnym oraz kontroli sposobu szkolenia i nadzoru nad lotnictwem służb porządku publicznego.