Miliarder Warren Edward Buffett kontynuuje zapoczątkowaną w ostatnich latach tradycje i z okazji amerykańskiego Święto Dziękczynienia nie zajada się indykiem, a rozdaje swój majątek organizacjom charytatywnym. Z roku na rok coraz więcej. W zeszłym roku było to 759 milionów dolarów, a obecnie - jak wyliczyły amerykańskie media - około 866 mln. Darowizny Buffeta do bliskich mu organizacji trafiają w formie akcji.
"Warren E. Buffett zamienił dziś 1 600 akcji serii A na 2 400 000 akcji serii B, aby przekazać je czterem fundacjom rodzinnym: 1 500 000 akcji The Susan Thompson Buffett Foundation oraz po 300 000 akcji każdej z The Sherwood Foundation, The Howard G. Buffett Foundation i NoVo" - poinformował oficjalnie Berkshire Hathaway, konglomerat, którym zarządza Warren Buffett. W komunikacie informującym o tej darowiźnie załączono również list od Buffetta, w którym emocjonalnie opowiada o przyszłości.
"Powyższe darowizny są powtórzeniem tych przekazanych podczas Święta Dziękczynienia w zeszłym roku. Uzupełniają one niektóre z dożywotnich zobowiązań, które złożyłem w 2006 roku i które będą kontynuowane aż do mojej śmierci (w wieku 93 lat czuję się dobrze, ale w pełni zdaję sobie sprawę, że gram w dogrywce)" - pisze. Nawiązał do zobowiązania przekazania 99 procent swojej fortuny na cele filantropijne. Będzie to nie lada kwota, bo jak czytamy w indeksie miliarderów Bloomberga, dysponuje on majątkiem w wysokości ponad 120 mld dolarów.
Należy zauważyć, że każda z tych fundacji należy do rodziny Buffetów - samego Warrena lub jego dzieci. Nie oznacza to jednak, że przedsiębiorca pierze w ten sposób pieniądze. The Susan Thompson Buffett Foundation, przemianowana z The Buffett Foundation na pamiątkę zmarłej żony Warrena, jest jedną z najhojniejszych fundacji rodzinnych na świecie. Dużą część majątku organizacji przekazano na wspieranie praw reprodukcyjnych, w tym na badania nad mifepristonem, lekiem do aborcji farmakologicznej.
"Trójka moich dzieci ma teraz - i trudno w to uwierzyć ich ojcu - od 65 do 70 lat" - pisze i przyznaje, że nie chce, żeby to do nich trafił majątek. "Moje dzieci, wraz z ojcem, mają wspólne przekonanie, że bogactwo dynastyczne, choć zarówno legalne jak i powszechne w dużej części świata, w tym w Stanach Zjednoczonych, nie jest pożądane. Co więcej, mieliśmy wiele okazji, aby zaobserwować, że bycie bogatym nie czyni cię ani mądrym, ani złym" - czytamy dalej.
Jednocześnie przekazał, że to jego dzieci będą wykonawcami testamentu, a także powiernikami funduszu charytatywnego. W założeniu ma on ulec likwidacji po około dziesięciu latach. Do tego czasu jego dzieci mają podejmować jednomyślne decyzje. Jasno przedstawił również przyszłość Berkshire Hathaway. "Mamy odpowiedniego CEO, który mnie zastąpi, a także odpowiednią Radę Dyrektorów" - podkreślał.