To miał być rejs życia. Zapłacili fortunę, stracili nawet mieszkania. Statku nie było

Trzyletni rejs po całym świecie miał być przygodą życia, a ostatecznie dla niektórych osób zakończył się tragedią, chociaż nawet nie wypłynęli. Część pasażerów utknęła w Stambule.
Wycieczkowiec AIDAaura
Fot. Chris Parker / Flickr (CC BY-ND 2.0)

Niezapomniany rejs Life at Sea Cruises miał wystartować 1 listopada 2023 r. w Stambule. Uczestnicy mieli zwiedzić 140 krajów na siedmiu kontynentach. Wycieczkowiec miał zawinąć do 382 portów. Od dawna zapowiadany rejs miał trwać 1095 dni, czyli równe trzy lata.

Zobacz wideo Glapińskiego historie życia, czyli co jadł, dlaczego nie miał dzieci i czemu nie jeździł na wycieczki

Trzyletni rejs po całym świecie został odwołany

Tuż przed 1 listopada organizatorzy nie tylko przełożyli datę wypłynięcia na 11 listopada, lecz także powiadomili wszystkich zainteresowanych, że wycieczkowiec nie wystartuje z Turcji, tylko z Amsterdamu w Holandii. Następnie po raz kolejny przełożono datę na koniec tego miesiąca, a 17 listopada nieoczekiwanie całkowicie odwołano wydarzenie - podaje CNN.

Decyzje organizatorów rejsu Life at Sea Cruises, których nikt nie był w stanie przewidzieć, wywołały potężne problemy dla pasażerów. Przede wszystkim zmiana startu była bardzo kłopotliwa. Jak podaje CNN, tydzień po odwołaniu wydarzenia niektóre osoby wciąż przebywają w Stambule. Inni pasażerowie sprzedali swoje domy, aby wyruszyć w trzyletni rejs, a dziś nie mają dokąd wrócić.

Rezerwację na podróż wycieczkowcem po całym świecie złożyło łącznie 110 osób. Większość zainteresowanych zapłaciła po kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Teraz klienci będą musieli czekać tygodniami na zwrot pieniędzy. Firma zapowiedziała bowiem, że będzie dokonywać zwrotów w miesięcznych ratach. Pieniądze mają być przelewane w okresie od połowy grudnia do lutego 2024 roku - wyjaśnia CNN. To jeszcze nic, ponieważ organizatorzy chcą również pokryć koszty zakwaterowania. Firma sfinansuje też powrót do domu klientom, którzy utknęli w Stambule.

Rejs życia odwołany. Firma tłumaczy

Przyczyną odwołania trzyletniego rejsu był... brak statku. Firma Miray Cruises, która miała zorganizować wycieczkę, wyjaśniała, że do końca września zamierzała kupić wycieczkowiec AIDAaura należący do Carnival Corporation. Proces zakupu przedłużał się jednak, a ostatecznie ten konkretny statek wykupiła grecka firma Celestyal Cruises. To właśnie wtedy organizatorzy postanowili odwołać rejs.

Vedat Ugurlu, właściciel Miray Cruises tłumaczył, że jego firma "nie jest tak duża, by móc zapłacić 40-50 milionów za statek". Następnie miała próbować zakupić inny statek, lecz bezskutecznie. Organizator ogłosił, że wciąż próbuje pozyskać wycieczkowiec, aby zrealizować rejs. Vedat Ugurlu zapowiedział, że jeśli nie uda się tego dokonać do 1 grudnia, firma zaoferuje rejs w innym terminie lub zwróci pieniądze.

Więcej o: