Jak poinformował we wtorek (19 grudnia) w Sejmie podczas rozmowy z dziennikarzami Władysław Kosiniak-Kamysz, zakończyły się ostatnie działania związane z zarządzeniem ws. likwidacji podkomisji smoleńskiej i obowiązku rozliczenia z dokumentów.
- Teraz rozpoczynamy kolejny proces weryfikacji, audytu działań komisji, audytu finansowego, merytorycznego, tego, co przez osiem lat tam się wydarzyło. Pan minister Tomczyk będzie odpowiadał za to. Będą powołani eksperci spośród grona pracowników ministerstwa, instytucji podległych. Eksperci, to jest bardzo ważne, którzy mają uprawnienia - podkreślił szef Ministerstwa Obrony Narodowej. Zdradził również, że "według wstępnej analizy" koszt działania zlikwidowanej podkomisji smoleńskiej wyniósł około 33 mln zł. Skład zespołu ministra Cezarego Tomczyka ma zostać przedstawiony jeszcze w tym tygodniu lub już po świętach.
W swojej wypowiedzi polityk zaznaczył, że do obowiązków członków likwidowanej komisji należało zdanie wszystkich związanych z nią materiałów i dokumentów i opuszczenie pomieszczeń, w których pracowali. - Będziemy to weryfikować. (...) Pomieszczenia zostały zabezpieczone, decyzja została wykonana - relacjonował. Na pytanie, czy Antoni Macierewicz próbował tego dnia jeszcze wejść do budynku, szef MON odpowiedział przecząco.
Z kolei dziennikarz "Wirtualnej Polski" zadał pytanie o wcześniejszą wypowiedź Macierewicza, który w rozmowie z PAP stwierdził, że "wszelkie dokumenty podkomisji smoleńskiej są w sejfach, do których ma klucze". - Urzędnicy nie są właścicielami materiału, właścicielem jest państwo polskie. (...) Jeżeli coś zostało sprzeniewierzone, nielegalnie, to będziemy tego dochodzić i wyjaśniać - zapewnił Kosiniak-Kamysz.