"Program 'Mieszkanie na Start' szybko przerodzi się w program 'Bańka Plus' - napisał na portalu X Jan Dziekoński, analityk i założyciel FLTR.pl. Ekspert poddaje w wątpliwość pomysł dopłat do mieszkań dla osób, które sporo zarabiają. Jak wylicza, para mieszkająca w Warszawie, która łącznie wypracowuje 18 tys. zł brutto dochodu, ma standardowo zdolność kredytową na poziomie 800 tys. zł. Rządowy program sprawi, że zdolność kredytowa takiej pary rośnie do 1,05 mln zł, przy oprocentowaniu na poziomie 4,1 proc. Dziekoński szacuje, że rocznie podatnicy dopłacą do takiego kredytu 30 tys. zł. I przypomina, że to dopłaty dla osób, które zarabiają więcej niż średnia pensja w Warszawie, a więc również więcej niż 95 proc. Polaków (żeby wbić się do górnego decyla najlepiej zarabiających Polaków według wyliczeń GUS trzeba było zarabiać w 2018 roku 8,2 tys. zł brutto).
Czy dopłacanie takich kwot osobom zarabiającym tak dużo to racjonalne dysponowanie pieniędzmi podatników w czasie dużego deficytu budżetowego, gdy rynek nieruchomości w 2023 wykonał wzrosty cenowe o 15-25 proc. w niecały rok, i kiedy oferta jest wyczyszczona?
- pyta ekspert.
"Mieszkanie na start" ma umożliwić parom wzięcie kredytu z oprocentowaniem na poziomie 1,5 proc, ale tylko do kwoty 400 tys. zł. Dziekoński zwraca uwagę, że kwota ta rośnie w przypadku miast na prawach powiatu, które są stolicą województwa. W Warszawie będzie to wzrost o około 37 proc., w związku z czym limit kredytu, który można zaciągnąć z rządowych pieniędzy, by otrzymać 1,5 proc. dopłaty, rośnie do 550 tys. zł, co Dziekoński uwzględnił w swoich wyliczeniach.
Rządowy program skrytykował na łamach Next.gazeta.pl Marcin Krasoń, analityk Otodom Analitycs. Ekspert uważa, że efektem "Mieszkania na Start" - podobnie jak poprzednich programów wsparcia państwa w zdobyciu kredytu (Bezpieczny Kredyt 2 procent, Mieszkanie dla Młodych, Rodzina na Swoim) - będzie wzrost cen mieszkań i w efekcie spadek ich dostępności dla osób i rodzin, które na wsparcie się nie załapią.
Dajemy ludziom pieniądze, a nie zwiększamy produkcji mieszkań i ich dostępności. Absolutnie wszystkie programy, łącznie z Bezpiecznym Kredytem 2 procent ostatnio, stymulowały popyt i prowadziły do wzrostu cen mieszkań
- mówi Krasoń. Dodaje, że pomoc w takich programach nie trafia do najbardziej potrzebujących osób. Chwali zapowiedź limitów dochodowych i wysokości kredytu oraz promowanie większych rodzin (wyższe dopłaty, możliwość zaciągnięcia preferencyjnego kredytu nie tylko na pierwsze własne mieszkanie w życiu). Ale jest i druga strona medalu. Limity, szczególnie w większych miastach, mogą być bolesne dla osób na początku drogi życiowej - które nie mają dzieci, ale je planują. Tu problemem może okazać się potrzeba wniesienia wysokiego wkładu własnego.
Zresztą sama zapowiedź programu wystarczyła, by akcje deweloperów, którzy mogą sporo zyskać na rządowych dopłatach, wzrosły. Indeks WIG-Nieruchomości w czwartek, gdy przedstawiono "Mieszanie na start", wzrósł o około 4,5 proc. W górę poszły również kursy największych deweloperów mieszkaniowych na GPW. Akcje Develia po zapowiedzi programu urosły o 9,33 proc., Atal zyskał 7,04 proc., Dom Development 5,14 proc., Murapol 4,47 proc., a Archicom - 2,23 proc.
Program "Mieszkanie na Start" przewiduje dopłaty do oprocentowania kredytu hipotecznego dla osób, które chcą kupić pierwsze mieszkanie na rynku pierwotnym i wtórnym. Minister rozwoju Krzysztof Hetman wyjaśnił, że oprocentowanie preferencyjnego kredytu wyniesie od 1,5 procent do zera, w zależności od wielkości gospodarstwa domowego.
Para bezdzietna lub singiel może liczyć na 1,5 procent oprocentowania, natomiast za każde dziecko oprocentowanie będzie obniżane o pół punktu procentowego. W przypadku pięcioosobowej i większej rodziny wyniesie zero procent. Krzysztof Hetman dodał, że rządowy program co do zasady dotyczy zakupu pierwszego mieszkania, choć przewidziano jeden wyjątek - dla rodzin z co najmniej trójką dzieci, jeśli zamierzają kupić większy lokal. Bez znaczenia będzie tutaj status związku rodziców.
Adresatami programu "Mieszkanie na Start" mają być między innymi single do 35. roku życia. Z kolei bez ograniczeń wiekowych mają z preferencyjnych kredytów skorzystać małżeństwa i pary w związkach nieformalnych, także bezdzietne i jednopłciowe. Jeśli jeden z małżonków lub partnerów posiada mieszkanie bądź w przeszłości posiadał, to drugi będzie mógł skorzystać z programu. Wówczas konieczna będzie rozdzielność majątkowa.
Program nie przewiduje limitu ceny, za jaką zainteresowani zakupią mieszkanie. W zamian pojawi się maksymalna kwota kredytu, która obejmie obniżone oprocentowanie z dopłatami. W przypadku singla będzie to 200 tysięcy złotych, a w przypadku par 400 tysięcy złotych. Wyższe kwoty przewidziano dla rodzin z dziećmi. Oznacza to, że w przypadku zaciągnięcia hipoteki na kwotę pół miliona złotych, na przykład przez bezdzietne małżeństwo, pozostałe 100 tysięcy złotych będzie spłacane na zasadach komercyjnych.
Proponowany przez resort limit dochodów uczestników programu to 10 tysięcy złotych brutto miesięcznie dla singla, 18 tysięcy złotych dla pary i dodatkowe 5 tysięcy za każde dziecko. W przypadku przekroczenia progów będzie możliwość skorzystania z dopłat na zasadzie "złotówka za złotówkę". Ministerstwo Rozwoju i Technologii planuje wdrożenie programu "Mieszkanie na Start" w drugiej połowie bieżącego roku. Na ten cel będzie zarezerwowane 500 milionów złotych.