Budowa autostrady A7, która ma prowadzić z Bukaresztu do ukraińskiej granicy, rozpoczęła się już w 2016 roku. Z powodu blokady transportów z ukraińskimi produktami przez Polskę, Węgry i Słowację prace przy jej budowie znacznie zintensyfikowano.
Rumuńskie media poinformowały, że w ostatnich dniach znacznie zwiększono intensywność prac wokół budowy tzw. Autostrady Mołdawskiej (autostrada ma przebiegać wzdłuż zachodniej Mołdawii, nazywanej też rumuńską, stąd nazwa - red.). Realizację tej inwestycji rozpoczęto już w 2016 roku. Droga miała zapewnić Ukrainie nową drogę transportową i być "kręgosłupem komunikacyjnym Mołdawii" - zwrócił uwagę Kamil Całus, dziennikarz i autor książki "Mołdawia. Państwo Niekonieczne".
Według doniesień rumuńskiego portalu informacyjnego ziaruldevrancea.ro zakończenie inwestycji zaplanowano na ostatni kwartał 2024 roku. Ten termin może się jednak wydłużyć. Obecnie w budowę drogi zaangażowano około trzech tys. pracowników, a roboty budowlane w trybie awaryjnym trwają teraz przez całą dobę siedem dni w tygodniu. Jak podała Nexta, droga "powinna stworzyć nowy korytarz transportowy i zapewnić Ukrainie dostęp do rumuńskich portów z pominięciem Polski, Węgier i Słowacji".
Przyspieszenie prac wynika ze znacznych strat finansowych, jakie ponosi Ukraina po blokadach na granicach. Autostrada ma w szybkim tempie zwiększyć możliwości eksportowe i zwiększyć dochody budżetu państwa ukraińskiego. Ma też wzmocnić infrastrukturę drogową w Rumunii. Jak podały rumuńskie media, przewidywana długość autostrady ma wynieść 450 kilometrów.
Przypomnijmy, od dwóch miesięcy na granicach z Ukrainą trwa blokada polskich przewoźników. Uczestnicy chcą między innymi wprowadzenia zezwoleń komercyjnych dla przewoźników ukraińskich oraz ograniczenia ich liczby do poziomu sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Pod koniec listopada ubiegłego roku do protestu przyłączyli rolnicy.
Protesty obejmują przejścia graniczne w Dorohusku, Hrebennem i w Korczowej. 6 stycznia rolnicy w Medyce zawiesili protest, po tym, jak porozumieli się z rządem. Doszło do tego podczas spotkania ministra rolnictwa Czesława Siekierskiego i wojewody podkarpackiej Teresy Kubas-Hul.