O tym, że 6 lutego może być ostatnim dniem Daniela Obajtka w Orlenie, mówiło się od dłuższego czasu. Czyli od kiedy pewne stało się, że prezes Orlenu nie dotrzyma swojej obietnicy i nie odejdzie ze stanowiska po przegraniu wyborów przez Prawo i Sprawiedliwość. Na 6 lutego zaplanowano bowiem nadzwyczajne walne zgromadzenie naftowej spółki. Oficjalnym powodem była potrzeba uzyskania zgody akcjonariuszy na sprzedaż 100 proc. udziałów w Gas Storage Poland na rzecz Gaz-System. Spekulowano jednak, że w harmonogramie może pojawić się też punkt dotyczący odwołania dotychczasowej rady nadzorczej Orlenu oraz wybrania nowej. I tak rzeczywiście się stało.
Komunikatem giełdowym Orlen poinformował, że zmienia porządek obrad wspominanego zgromadzenia. Poszerzono je o dwa punkty: podjęcie uchwały w sprawie ustalenia liczby członków rady nadzorczej spółki oraz, co ważniejsze, powzięcie uchwał w sprawie zmian w jej składzie. Oznacza to zmiany w zarządzaniu największym państwowym koncernem - a rada nadzorcza może odwoływać i powoływać prezesa. W komunikacie zwrócono się również do akcjonariuszy o zgłaszanie kandydatur na nowych członków rady nadzorczej.
Największym akcjonariuszem Orlenu jest Skarb Państwa, który ma w spółce 49,9 proc. udziałów. Reszta należy do akcjonariuszy instytucjonalnych i indywidualnych. Z czego np. Nationale-Nederlanden OFE ma 5,4 proc. udziałów, a OFE Allianz Polska 4,71 proc.
W mediach pojawiały się doniesienia, że Obajtka na stanowisku prezesa może zastąpić pierwsza w historii spółki kobieta. Mowa o Elżbiecie Bieńkowskiej, polityczce blisko związanej z Donaldem Tuskiem. W latach 2007-2013 pracowała w rządzie jako ministerka rozwoju regionalnego, a w latach 2013-2014 jako wiceprezeska Rady Ministrów oraz ministerka infrastruktury i rozwoju. Od 1 listopada 2014 do 30 listopada 2019 była Komisarzem Unii Europejskiej ds. rynku wewnętrznego i usług.
Daniel Obajtek też wydaje się być pewny, że jego dni w Orlenie są policzone. "Gazeta Wyborcza" opisywała w na początku tygodnia, że prezes Orlenu zorganizował "pożegnalne spotkanie". Prezes Orlenu miał swoim pracownikom powiedzieć, że nie warto "zaklinać rzeczywistości" i przyznał, że z początkiem roku będzie musiał odejść. - Jedna rzecz to są święta i Nowy Rok, a druga rzecz to jest czas odejścia tak naprawdę. Jak wiecie państwo, jest walne, czekamy na zmianę porządku w tym zakresie. I ten czas się kurczy, więc też się chciałem z wami pożegnać z jednej prostej przyczyny, że nie możemy zaklinać rzeczywistości - mówił.