Barbara Nowacka była gościną poniedziałkowego (22 stycznia) wydania programu "Graffiti" emitowanego na antenie Polsat News. Tematem rozmowy były podwyżki dla nauczycieli, które znalazły się w programie wyborczym Koalicji Obywatelskiej "100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów". Ministerka edukacji odniosła się również do pomysłu zlikwidowania prac domowych dla najmłodszych uczniów.
"Podniesiemy wynagrodzenie nauczycieli o co najmniej 30 proc." - brzmi treść jednego ze 100 konkretów, które Koalicja Obywatelska obiecała zrealizować w ciągu zaledwie 100 dni swoich rządów. - Marzec to jest ten moment, kiedy nauczyciele zobaczą podwyżki z wyrównaniem - poinformowała Nowacka. - Podnosimy o 30 i 33 proc. dla nauczycieli, którzy zaczynają pracę w zawodzie, nie mniej niż 1500 złotych (...) To początek, pierwszy krok po latach upokorzeń - uściśliła.
Ministerka edukacji podkreśliła, że "dla premiera zawód nauczyciela jest szczególnie ważny", a duży problem stanowią braki kadrowe wśród grona pedagogicznego. Program nowego rządu ma nie tylko przyciągnąć nowych ludzi do pracy w tym zawodzie, ale i przekonać do powrotu osoby, które zrezygnowały z bycia nauczycielami.
Nowacka potwierdziła również zapowiedzianą przez Donalda Tuska rezygnację z zadań domowych w pierwszych klasach szkół podstawowych. Reforma ma objąć przede wszystkim prace manualne, które staną się nieobowiązkowe. To znaczy, że nauczyciel będzie mógł zadać pracę, ale nie będzie możliwe wystawienie oceny za jej wykonanie czy ewentualny brak. - Każdy rodzic wie, jaki to był horror z wyklejankami albo zrobieniem karmnika na ostatnią chwilę i nie było oceniane dziecko, ale rodzic - jego możliwości czasowe, zaangażowanie. To absolutnie niesprawiedliwy system, bo z bonusem byli rodzice, którzy mają więcej czasu i więcej zdolności manualnych, a ciężko pracujący nie mieli czasu pomóc swoim dzieciom - argumentowała Nowacka.
Zmiana systemu prac domowych również znajdowała się na liście "100 konkretów". W przeciwieństwie do podwyżek dla nauczycieli ten pomysł spotkał się z ostrą krytyką. Jedną z osób, które opowiedziały się przeciwko reformom w zadaniach domowych, był Krzysztof Bosak.
Jak informowaliśmy, w swojej kontrargumentacji lider Konfederacji powołał się na Konstytucję. "Jeśli pomysł minister Barbary Nowackiej miałby polegać na całkowitym zakazaniu zadawania prac domowych uczniom we wszystkich szkołach, to byłby sprzeczny z konstytucją w następujących punktach: art. 48 pkt 1, art. 53 pkt 3 i art. 70 pkt 3" - napisał w serwisie X. Wspomniane ustępy dotyczą wychowywania dzieci oraz zapewniania im nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Ostatni zapis reguluje natomiast kwestię wolności w wyborze szkół innych niż publiczne dla swoich dzieci.