Koniec prac domowych w szkołach. Barbara Nowacka podała termin. To już wkrótce

Uczniowie mogą odetchnąć z ulgą. To już wkrótce. Ministerka edukacji narodowej Barbara Nowacka podała termin, od kiedy znikną prace domowe zadawane w szkołach podstawowych.
Barbara Nowacka na aukcji WOŚP 2024. Zaprasza na kawę - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Barbara Nowacka została zapytana w programie "Tłit" Wirtualnej Polski o to, od kiedy uczniom nie będą zadawane już prace domowe. - Jak będzie rozporządzenie, które jest przygotowane już - odpowiedziała ministra, ale potem podała już bardziej precyzyjny termin. 

Zobacz wideo Hołownia zdecydowanie o zmianach w edukacji. "Trzeba odejść od prac domowych"

Koniec prac domowych w szkołach od kwietnia

Dopytywana, od kiedy konkretnie uczniowie nie będą musieli odrabiać prac domowych, odpowiedziała: "od początku kwietnia takie rozporządzenie będzie funkcjonowało". 

Barbara Nowacka podkreśla, że chce odbudować zaufanie do polskiego szkolnictwa. Jej zdaniem szkoła ma być miejscem dialogu. Polityczka już przed ubiegłorocznymi świętami apelowała do nauczycieli o niezadawanie prac domowych szczególnie w szkołach podstawowych.

Aby w tym roku na zbliżające się święta dali dzieciakom wolne również od prac domowych. Myślę, że to dobry początek, dobry start i dobry oddech. A my zajmiemy się tym, żeby program nauczania był tak odchudzony, żeby bez nadmiernej ilości prac domowych było w szkole wszystkim dobrze

- mówiła ministerka.

Likwidację prac domowych Platforma Obywatelska zapowiadała w swoich programowych "100 konkretach" i teraz partia Donalda Tuska tę obietnicę przedwyborczą spełnia. "Zlikwidujemy prace domowe w szkołach podstawowych. Wprowadzimy szeroką ofertę bezpłatnych zajęć pozalekcyjnych w szkole. Przeznaczymy dodatkowe pieniądze na zajęcia rozwijające zdolności uczniów i wyrównujące szanse, sport, rozwijanie zainteresowań. Zapewnimy pomoc w szkole zamiast korepetycji w domu" - deklarowała PO. 

Podwyżki dla nauczycieli

Barbara Nowacka w rozmowie z WP przekazała, że "od marca na konta nauczycieli będą trafiały pensje po podwyżkach, z wyrównaniem za styczeń i luty".

Gdyby prezydent nie zabawiał się w wetowanie ustawy okołobudżetowej, już byśmy byli w tym miejscu, że cała droga proceduralna dotycząca rozporządzeń by wychodziła i nauczyciele już by mogli liczyć na połowę lutego, a tak trzeba będzie chwilkę zaczekać. Natomiast te podwyżki są zabezpieczone i przyjdą z wyrównaniem

- podkreśliła szefowa MEN. Nowacka dopytywana, jakie będą to konkretne pieniądze, jeśli chodzi o poszczególne stopnie nauczycieli, odpowiedziała, że "to jest pomiędzy 30 a 33 procent". - 33 procent dla nauczycieli, którzy zaczynają swoją pracę, tak, żeby ich zachęcić do pozostania często w zawodzie - wyjaśniła i dodała, że "jest to kwota co najmniej 1500 zł". 

Więcej o: