Pełniący obowiązki komendanta głównego policji Marek Boroń polecił przeprowadzenie kontroli w garnizonie warmińsko-mazurskim. Jej celem było zweryfikowanie informacji o nieprawidłowościach dotyczących policjantów przechodzących na emeryturę. Jak pisaliśmy na Gazeta.pl, członkowie kadry kierowniczej, którzy masowo odchodzili z policji, mieli otrzymać wielotysięczne podwyżki dodatków służbowych i funkcyjnych. Insp. Boroń unieważnił decyzję o podwyższeniu świadczeń. Szef KGP wytłumaczył, dlaczego się na to zdecydował.
Podwyżki dodatków dla policjantów odchodzących na emeryturę miał oferować nadinsp. Tomasz Klimek, który był komendantem wojewódzkim w warmińsko-mazurskim. W wyniku kontroli przeprowadzonej na polecenie szefa KGP 25 stycznia wszczęto wobec Klimka postępowanie dyscyplinarne w związku z przekroczeniem uprawnień.
Komenda Główna Policji poinformowała, że "wszystkie rozkazy personalne o podwyższeniu dodatków służbowych i funkcyjnych wydane przez komendanta wojewódzkiego wobec podległych policjantów kadry kierowniczej, którzy wraz z nim odchodzą w stan spoczynku, poddane zostaną procedurze stwierdzenia nieważności decyzji".
Marek Boroń uczestniczył w wideokonferencji z członkami kadry kierowniczej policji, podczas której odniósł się do decyzji o podwyższeniu dodatków. Pełniący obowiązki komendanta głównego "wyraził stanowczy sprzeciw wobec tak nagannych zachowań" i stwierdził, że "nie ma w polskiej policji zgody na tak rażące nadużycie uprawnień". "Policjanci każdego dnia z narażeniem życia ciężko pracują na rzecz społeczeństwa i nie mogą mieć wątpliwości, że nagradzana będzie jakość ich służby dla obywateli, a nie nieformalne układy" - podkreśliła Komenda Główna Policji.