Szwedzi szturmują obronę terytorialną. Chętnych aż za dużo. "Nie mamy tylu wakatów"

Nieoczekiwany efekt inwazji Rosji na Ukrainę. Szwedzi cierpią od przybytku i muszą odprawiać z kwitkiem chętnych do wstąpienia w szeregi Hemvärnet, czyli Gwardii Krajowej. Podobny wzrost notowany jest także w innych formacjach obronnych.
Szwedzka Gwardia Krajowa
Scandphoto / Shutterstock

Wojna Rosji z Ukrainą zmieniła wszystko. Dostrzec to można również w Szwecji. Inwazja spowodowała, że wzrosła motywacja Szwedów, by dołączać do terytorialsów i innych formacji obronnych. Świadczą o tym najnowsze dane. 

Zobacz wideo

Boom na jednostki obrony terytorialnej w Szwecji

Gwardia Krajowa, która wspiera pełnoetatowe wojsko, wypadła z łask po zakończeniu zimnej wojny. Od tego czasu stała się domeną głównie obywateli w średnim wieku, z których wielu nie traktowało swoich obowiązków zbyt poważnie - podkreśla portal Politico. Kilka lat po upadku Związku Radzieckiego szwedzki rząd zaprzestał niemal automatycznego zapisywania do Gwardii Krajowej osób odbywających służbę wojskową. Kolejnym ciosem w organizację było zakończenie poboru w 2010 roku. Sytuacja zaczęła się stopniowo zmieniać w 2014 r., kiedy Rosja dokonała aneksji Krymu i po rozpoczęciu wojny w Donbasie. Pełnoskalowa inwazja na Ukrainę ponownie wyzwoliła zaś w Szwedach zapał do obrony kraju.

Jeszcze dwa lata temu rekrutacja była anemiczna i większość żołnierzy Gwardii Krajowej nie dotrzymywała ustalonych dni służby. W 2020 r. liczba członków wynosiła około 20 000, w porównaniu z około 120 000 w połowie lat 80. W tym roku jednak o przyjęcie do Gwardii Krajowej ubiegało się już 29 101 Szwedów - to wzrost o 619 proc. w porównaniu z przeciętnym rokiem - wylicza Politico. Dla nowych członków formacji trzeba znaleźć miejsce w lokalnych jednostkach. I z tym jest problem. - Nie mamy tylu wakatów, by przyjąć wszystkich chętnych. Potrzebowalibyśmy nowych jednostek, aby pomieścić w nich znaczną liczbę nowych członków, ale to wymaga czasu - mówi Konrad Lindblad z Gwardii Krajowej. 

Wzrost także w innych formacjach obronnych

Szwedzkie pomocnicze organizacje obronne również odnotowały wzrost liczby wniosków o członkostwo. W pierwszych dwóch tygodniach wojny do Lottas, czyli kobiecego ugrupowania wsparcia logistycznego, dołączyło 640 kobiet. To mniej więcej tyle, ile Lottas zazwyczaj przyjmuje w ciągu całego roku. Natomiast Szwedzka Federacja Obrony Ochotniczej i Szkolenia przyjęła 3795 nowych członków w porównaniu z zaledwie 46 osobami rok wcześniej. Wzrost nastąpił także w organizacjach szkolących kierowców do służby obronnej, w których liczba ochotników została podwojona. 

Więcej o: