Kosztowna ochrona Daniela Obajtka. Minister ujawnił szokującą kwotę. "Wszystko za pieniądze Orlenu"

Borys Budka ujawnił, ile Orlen miał przeznaczyć na ochronę Daniela Obajtka. - W zeszłym roku spółki z grupy Orlen wydały ponad 1,6 mln zł. Pan Obajtek miał swoich prywatnych ochroniarzy, prywatnego kierowcę, miał chronione swoje nieruchomości i to wszystko za pieniądze Orlenu - powiedział minister aktywów państwowych. Polityk przekazał też nowe informacje w sprawie inwigilacji posłów PO przez Orlen.
Daniel Obajtek
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Na antenie TVP Info minister aktywów państwowych Borys Budka przedstawił nieznane dotąd ustalenia w związku z inwigilacją polityków przez detektywów, których miał wynająć ówczesny prezes Orlenu Daniel Obajtek. Śledzeni mieli być m.in. posłowie Platformy Obywatelskiej. Ustalono również, ile kosztowała spółkę ochrona ówczesnego prezesa.

Zobacz wideo Skandal w Orlenie. Tusk ujawnił dokument. "Pan Obajtek podpisał zlecenie dla detektywa"

Borys Budka o milionach na ochronę Daniela Obajtka

Budka zwrócił też uwagę, że Orlen miał przekazać na inwigilację co najmniej 6 mln złotych. Równie wielkie pieniądze spółka wydała na ochronę swojego prezesa. - Na ochronę pana Obajtka w zeszłym roku spółki z grupy Orlen wydały ponad 1,6 mln zł. Pan Obajtek miał swoich prywatnych ochroniarzy, prywatnego kierowcę, miał chronione swoje nieruchomości i to wszystko za pieniądze Orlenu - powiedział Borys Budka.

Minister aktywów państwowych Borys Budka w programie "Gość Poranka" w TVP Info 7 marca, wypowiedział się też na temat inwigilowania polityków na zlecenie prezesa Orlenu. - Skala tej inwigilacji jest porażająca. Za pieniądze spółek z grupy Orlen śledzono posłów. Wydumanym powodem do tej inwigilacji były składane w interesie Skarbu Państwa interpelacje, które przestrzegały przed fuzją Orlenu z Lotosem, w których dopytywano o działalność Orlenu i wymyślono taką machinę, że zlecono firmie detektywistycznej rzekomą ochronę Orlenu, a mieliśmy do czynienia z inwigilacją posłów - przekazał Budka.

Inwigilacja miała dotyczyć m.in. posłów PO Marcina Kierwińskego, Jana Grabca czy Roberta Kropiwnickiego. Śledzeni mogli być również politycy Zjednoczonej Prawicy. - Wyłania się przerażający obraz ludzi władzy przez ostatnie 8 lat. Tam każdy na każdego zbierał hak - zwrócił uwagę polityk. Jak przekazał Borys Budka, detektywi mieli ustalić m.in. dlaczego Kierwiński kandyduje w wyborach do Sejmu z Płocka. - Jeżeli pan detektyw, który otrzymuje tak solidne wynagrodzenie, stwierdza, że doszukał się informacji, że pan poseł Kierwiński w 2019 roku z niewiadomych przyczyn kandyduje z okręgu płockiego, to pan detektyw powinien był sprawdzić, że w 2015 roku pan Kierwiński był jedynką także w Płocku - komentował minister.

Szef resortu aktywów państwowych zwrócił też uwagę, że ówczesne władze partii miały być informowane o możliwej inwigilacji. Informacje miał otrzymywać m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, który był wówczas wicepremierem ds. bezpieczeństwa.

- Gdybym był prokuratorem i zapoznał się z dokumentami, które były również kierowane do Jarosława Kaczyńskiego, to miałbym bardzo poważne przesłanki, by osobom, które otrzymywały takie informacje stawiać zarzuty niedopełnienia obowiązków - powiedział Budka.

Daniel Obajtek odpiera zarzuty. "To kłamstwo panie premierze"

Przypomnijmy, 5 marca premier Donald Tusk ujawnił, że w czasie rządu Zjednoczonej Pracy spółka Orlen wynajęła prywatnego detektywa, który śledził polityków opozycji. Decyzję o zatrudnieniu detektywa miał zatwierdzić były prezes spółki, Daniel Obajtek, a usługa - jak wynika z dokumentu - kosztowała ponad milion złotych. Tym doniesieniom zaprzeczył były prezes Orlenu.

"Kategorycznie zaprzeczam doniesieniom, żebym wynajmował jakiegokolwiek detektywa do śledzenia jakichkolwiek posłów. To kłamstwo panie premierze. Podał Pan kwotę za ochronę, którą przyznała mi Rada Nadzorcza koncernu w czasie, gdy realizowaliśmy strategiczne procesy połączenia. Taka ochrona była standardową praktyką" - przekazał w mediach społecznościowych Daniel Obajtek.

Więcej o: