W Rosji rozpoczęły się wybory prezydenckie. Władze lokalne próbują na różne sposoby zachęcić Rosjan do głosowania. "Kreml chce historycznej frekwencji w oczekiwanej reelekcji prezydenta Władimira Putina" - pisze "The Moscow Times".
Jak czytamy, wywierania jest presja na pracowników sektora publicznego i spółek powiązanych z państwem, aby wzięli udział w wyborach. Co więcej, urzędnicy starają się przyciągnąć mieszkańców do lokali wyborczych. W tym celu oferują m.in. darmowe obiady i bilety na koncerty. Zorganizowano nawet loterię, w której można wygrać różne nagrody, począwszy od cukru po nowy samochód.
Przykładowo w syberyjskim mieście Omsk wyborcy w wieku od 18 do 24 lat, którzy po raz pierwszy wezmą udziału w wyborach prezydenckich, otrzymają bezpłatny bilet na jedną przejażdżkę diabelskim młynem w lokalnym parku rozrywki - podaje lokalna agencja informacyjna omskinform.ru.
Mieszkańcy Ałtaju w ramach "konkursu fotograficznego" mogą wygrać przedmioty objęte sankcjami. Do zdobycia jest m.in. iPhone 15, tablety, laptopy, telewizory oraz urządzenia do stylizacji włosów wyprodukowane przez brytyjskiego giganta AGD Dyson. Wystarczy wziąć udział w wyborach prezydenckich, zrobić zdjęcie przed plakatem konkursowym przy lokalu wyborczym i opublikować je na grupie konkursowej na platformie VKontakte lub w serwisie społecznościowym OK - wyjaśnia portal tolknews.ru.
Z kolei burmistrz niewielkiego miasta Strieżewoj w obwodzie tomskim obiecał, że wyborcy otrzymają za darmo bułki i owsiankę. "Bułeczki będą dostępne we wszystkich punktach przez trzy dni. To życzenie zostało wzięte pod uwagę z ostatnich wyborów" - wskazał burmistrz na platformie Telegram.
Natomiast w obwodzie swierdłowskim można zgarnąć łącznie 2 tys. chińskich smartfonów, 45 mieszkań i 20 motocykli, a nawet 100 samochodów wyprodukowanych przez odrodzoną markę Moskwicz z czasów sowieckich. Wystarczy, że wyborcy wezmą udział w quizie i odpowiedzą na pytania dotyczące historii regionu. Według lokalnych mediów można udzielić błędnych odpowiedzi na wszystkie pytania i wciąż otrzymać nagrodę - pisze "The Moscow Times".
W piątek w Rosji otwarto lokale wyborcze, które będą czynne codziennie od godz. 8:00 do 20:00 do niedzieli 17 marca. Na listach wyborczych są nazwiska czterech kandydatów. Są to: Nikołaj Charitonow, Władisław Dawankow, Leonid Słucki i Władimir Putin. Działacze rosyjskiej opozycji twierdzą, że Putin zapewne po raz piąty zostanie głową państwa, a pozostali kandydaci to "figuranci" mający uwiarygodnić kontrolowany przez Kreml proces wyborczy.
Wybory prezydenckie w Rosji odbywają się w trzecim roku rosyjskiej agresji na Ukrainę w warunkach masowych represji stosowanych wobec oponentów Władimira Putina i miesiąc po śmierci lidera opozycji Aleksieja Nawalnego. Opozycja wezwała Rosjan, aby nie oddawali swojego głosu na Władimira Putina. Na 17 marca opozycjoniści planują zorganizować akcję pod hasłem "w południe przeciwko Putinowi", aby pokazać, ile osób w Rosji nie chce rządów obecnego prezydenta. Rosyjskie organy ścigania już zapowiedziały, że akcja została uznana za nielegalną.
Komisja Europejska i NATO krytycznie wypowiedziały się o wyborach prezydenckich w Rosji. - Te wybory nie mają nic wspólnego z demokratycznymi standardami - ocenił rzecznik Komisji Peter Stano. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg dodał, że wybory w Rosji nie będą ani wolne, ani uczciwe.