7978,99 zł brutto - tyle w lutym wyniosło w Polsce przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw, według środowych danych Głównego Urzędu Statystycznego. To oznacza wzrost o 12,9 proc. rok do roku, czyli względem lutego 2023 r.. To znacznie więcej niż wyniósł konsensus prognoz ekonomistów (11,3 proc.).
Po uwzględnieniu inflacji w tym okresie - która według danych GUS wyniosła w lutym 2,8 proc. rok do roku - okazuje się, że realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia sięgnął blisko 9,8 proc. Przynajmniej od początku 2006 r. - dokąd sięgają statystyki w zakresie przeciętnego realnego wzrostu wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw - GUS nie zameldował wyższej wartości. Poprzedni rekord wynosił 9,1 proc. i pochodził z sierpnia 2007 r.
Skala wzrostu płac realnych osiągnęła w ostatnim czasie astronomiczne poziomy. Zbiegły się tutaj silne podwyżki płacy minimalnej oraz podwyżki w sektorze budżetowym, które nie pozostają bez wpływu także na pozostałe segmenty rynku pracy, jak i wyjątkowo niskie globalne momentum inflacji w ostatnim czasie. Trudno wyobrazić sobie jednak, aby taka sytuacja była do utrzymania w dłuższym terminie. Płace realne powinny bowiem konwergować z czasem do wzrostu produktywności w gospodarce. Kluczowe pytanie to którym kanałem nastąpi dostosowanie - spowolnieniem wzrostu płac, czy ponownym wzrostem inflacji
- skomentował dane dyrektor zarządzający Portu Mikołaj Raczyński.
Ekonomiści mBanku piszą z kolei, że "rozpęd płac nie słabnie, a nawet można zaryzykować tezę, że nabiera tempa".
Przypomnijmy, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw nie dotyczy całego rynku pracy (szacuje się, że około 40 proc.). To dane z firm zatrudniających przynajmniej dziesięć osób, w dodatku nie ze wszystkich branż, a także z pominięciem m.in. sfery budżetowej oraz osób zatrudnionych na umowy cywilnoprawne. Mimo wszystko dane te zwykle są mniej więcej zgodne z tym, co dzieje się na całym rynku pracy. Wynagrodzenia z firm z przynajmniej 10 pracownikami są najłatwiejsze i najszybsze do śledzenia m.in. ze względu na wymogi informacyjne nałożone na te firmy.
Należy też oczywiście pamiętać, że średni poziom wynagrodzeń (a często i tempo ich zmiany) silnie różni się między branżami oraz stanowiskami. Przeciętnie najwyższe wynagrodzenia są m.in. w górnictwie czy finansach, najniższe m.in. w gastronomii. Warto też zwrócić uwagę, że średnie wynagrodzenie jest "naciągane" w górę przez najwyższe pensje, a archiwalne dane GUS pozwalają prognozować, że mniej więcej dwie trzecie osób zarabia mniej (a mediana wynagrodzeń - czyli połowa osób zarabia więcej, a połowa mniej - może być nawet o około 1,5 tys. zł brutto niższa od średniej).
Według prognoz ekonomistów - m.in. z Narodowego Banku Polskiego - w najbliższych kwartałach średnie wynagrodzenie w gospodarce nadal może rosnąć w dwucyfrowym tempie rok do roku. W 2025 r. wzrost powinien spowolnić, choć nadal powinien być wyraźnie mocniejszy od inflacji (co będzie oznaczało także realny wzrost płac - czyli po prostu bogacenie się pracujących).
Dla uściślenia - dane powyżej dotyczą scenariusza wycofania przez rząd wszystkich działań "antyinflacyjnych" (czyli nie tylko powrót do stawki VAT 5 proc., ale też całkowite odmrożenie cen energii). W praktyce rząd szykuje jakąś formę regulacji cen nośników energii. Decyzje rządu mogą mieć wpływ na inflację, presję popytową w gospodarce, a więc też na presję płacową. Różnice w różnych wariantach prognoz nie są jednak olbrzymie.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: